Przepraszam za drobne opóźnienia, ale... natłok obowiązków... sami rozumiecie. :c

środa, 20 lipca 2016

Jeśli nie książki.. to co? Alternatywy na tragiczne sytuacje

Dla większości moli książkowych nieposiadanie przy sobie obecnej lektury wydaje się być najgorszym koszmarem i niewyobrażalnym niedopatrzeniem. A jednak, takie sytuacje też mogą mieć miejsce! Wystarczy, że w pośpiechu wybiegniesz z domu, nauczyciel zabierze Ci twoją powieść za karę, rozlejesz na nią talerz zupy albo przejeżdżający autobus rozchlapie na nią podeszczowe błoto. Wszystko może się zdarzyć. Warto zatem przygotować się na taki makabryczny zwrot akcji i zaopatrzyć się (albo przynajmniej mieć w zanadrzu :|) inne formy spełnienia czytelniczych potrzeb. 



Gazety i czasopisma
Tańsze odpowiedniki książek., które, odnoszę wrażenie, ostatnio, zwłaszcza wśród mojej grupy wiekowej, wiodą gorszy żywot od swoich grubszych koleżanek. Wiem to także po swoim przykładzie: gdy już coś czytam to w większości przypadków zdecyduję się na egzemplarz ciekawej historii aniżeli zbiór artykułów. A przecież w wielu sytuacjach to one się lepiej sprawdzają: są lżejsze, zajmują mniej miejsca w torbie bądź plecaku oraz nie wymagają od czytelnika ciągłego skupienia na jednym wątku. Możesz przeglądać gazetę piętnaście razy: raz obejrzeć zdjęcia, za drugim skupić się na samych nagłówkach, trzecim zobaczyć, które teksty interesują Cię bardziej, aż do piętnastego, gdy cały numer będziesz mieć przestudiowany od deski do deski.


Anonimowe
Ci, którzy wiedzą, czym jest ten najnowszy wynalazek młodego pokolenia zapewne w tym momencie tracą wszelkie okruchy dobrej opinii na mój temat, ale.. dajcie wytłumaczyć! Przecież, gdy czyta się kawały też zdarzają się lepsze i gorsze, bardziej lub mniej przyzwoite, z pomysłem lub po prostu głupie. Anonimowe reprezentują podobny poziom. A o czym w ogóle mowa? Pod ową nazwą kryje się strona internetowa oraz jej fanpage (który jest chyba nawet popularniejszy od oficjalnej witryny), gdzie możemy do woli czytać zabawne/ straszne/ dramatyczne/ praktyczne/refleksyjne wyznania/ historie/ przypadki innych ludzi. Cechami charakterystycznymi owych krótkich notek są przede wszystkim duże pokłady ironii, żartobliwego tonu wypowiedzi oraz puenty najmocniej oddziałującej już bezpośrednio na odbiorcę. Skoro jednak najlepiej tłumaczyć na przykładach:
Oczywiście, historii jest na tyle dużo i są publikowane na tyle często, że każdy znajdzie coś, co odpowie jego preferencjom poczucia humoru i intelektu. Grunt, że można mieć do nich dostęp w telefonie, a zatem "poczytywać" je w drodze autobusem, w kolejce do kasy bądź na długiej przerwie w szkole.

Wattpad
To źródło literek jest przeze mnie najmniej znane oraz najrzadziej stosowane, ale trudno o nim zapomnieć, zwłaszcza biorąc pod uwagę dzisiejszy post. Wattpad to największa książka świata z setkami tysięcy oddzielnych wątków, to jedna z najbardziej skutecznych odskoczni dla młodych, zdolnych pisarzy, to skupisko historii na każdy temat o każdej postaci. Właśnie niedawno założyłam sobie konto na tej stronie i szczerze powiedziawszy, nie spodziewałam się, jak bardzo rozbudowana ona jest. Próbowałam do wyszukiwarki wpisywać przeróżne, poczynając na normalnych, a kończąc na super głupich, hasła i, o dziwo, na każde z nich otrzymywałam odpowiedź w postaci kilku opowiadań. Świetna sprawa, jeżeli wiesz, że autor Twojej ulubionej serii nie będzie kontynuował wydawania kolejnych tomów, a masz ochotę na ciąg dalszy historii ukochanych bohaterów - na pewno znajdziesz kontynuację, która zadowoli Twój gust. 


Notatki
Nie, spokojnie, przecież nie zmuszę nikogo, aby w wakacje sięgał dobrowolnie i przez najmniejszego nacisku po swoje szkolne zapiski. Nie zmienia to jednak faktu, że w czasie trwania roku szkolnego warto czasem wymienić aktualnie czytaną powieść na notatki z historii, biologii bądź fizyki.  Z własnego doświadczenia wiem, że wystarczy kilka razy przerwertować je wzrokiem, co zajmie nam jednorazowo góra 10 minut (jak to nie raz mówili mi nauczyciele: wystarczy Ci jedna przerwa reklamowa podczas oglądania filmu :|), a przynajmniej skojarzysz wybrane pojęcie z jego lokalizacją na kartce. Dzięki temu możesz potem na teście dokonać retrospekcji i przywołać wspomnienie owej nazwy, faktu, daty. Warto korzystać również z bardzo przydatnej umiejętności, przypisywanej (nie bez powodu!) do kobiet: podzielności uwagi. Praktykując ją, w czasie spożywania posiłku nauczysz się co najmniej połowy strony notatek. Sprawdź sam!

Etykiety na produktach
Idealna lektura podczas żmudnego przemierzenia sklepowych alejek ogromnym, nieporęcznym wózkiem. Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę z tego, że jedna etykietka nauczy się kilkunastu nazw w obcym języku, jednej trzeciej działu z chemii o konserwantach, przećwiczy Twój mózg w zakresie mnożenia kalorii oraz zwróci Twoją uwagę na to, co i w jakich ilościach jesz. (Po co w takim razie jeszcze chodzić do szkoły? Wystarczy jeden dzień w Biedronce, a program gimnazjum masz już w małym paluszku :D).






Ulotki i reklamówki
Ile informacji jest zawarte na tak małym skrawku papieru, jakim jest ulotka? Co najmniej dwa razy więcej od tego, ile obstawiasz. Dajmy na to: oferta pizzerii. Raz przeczytasz produkty wchodzące w skład każdej z pizz, a już skrócisz czas podejmowania decyzji, którą zamówicie na spotkaniu z przyjaciółmi. Bo Ty wcześniej wybierzesz już kilka, na które miałbyś największą ochotę. Nie masz pomysłu na obiad: zerkniesz i masz już prawie cały przepis na gotową pizzę, wystarczy dowiedzieć się, jak zrobić ciasto. 
Jak wygląda sprawa z reklamówkami (gazetkami reklamowymi)? Skoro przeważnie w naszych skrzynkach ląduje kilka gazetek różnych sklepów, warto wykorzystać tę okazję i porównać ceny interesujących nas produktów. Gdzie znajdziesz taniej swój ulubiony jogurt? (Piszcie, jakie są Wasze ulubione jogurty, chętnie się dowiem! ^^) Gdzie opłaca się pojechać, by znaleźć w promocji kiełbaski na grilla? Wbrew pozorom, nie zajmuje to wiele czasu (znów proponuję czas obiadu lub kolacji), a faktycznie przydaje się to w życiu i zaoszczędza nieco drobnych na kolejne wydatki książkowe.

Program telewizyjny
Z dzieciństwa pamiętam, że u dziadków zawsze na stole leżał właśnie program z gazety i bardzo chętnie sprawdzałam, co będę oglądać z mamą w każdy dzień tygodnia. Przeważnie stawało na ukochanych serialach i animacjach (mama nie miała nic do gadania :D). Od tamtych chwil, wiem, że warto sprawdzać, jakie filmy proponują nam poszczególne stacje, bo często na tych mniej popularnych od Dwójki czy TVNu, również zdarzają się ciekawe, nagradzane i warte uwagi ekranizacje. Ponadto, przeważnie do kilkudziesięciu nadawanych w danym tygodniu programów wydawcy gazety telewizyjnej publikowali krótkie ich opisy, dzięki czemu w prosty sposób czytelnik dowiadywał się, co można obejrzeć, co powinno się obejrzeć, co przypadnie mu do gustu. I niepotrzebne stawało się w tym momencie skakanie po setkach kanałów w tę i we w tę!
Telemagazyn.pl


Raczej nie będę nawet wspominać, że czytać można także posty na innych blogach, gdyż fakt, iż właśnie dotarłeś do tego zdania świadczy o stosowaniu przez Ciebie tej opcji. 

Potraktuj moje alternatywy z delikatnym przymrużeniem oka - nie każdy musi siedzieć kilka godzin z nosem w reklamówce Lidla, aby wyjść na obytego w świecie człowieka. (Choć akurat w gazetce Lidla często są jakieś światowe tygodnie: chińskie i francuskie.. zły przykład :D).

***

Co jeszcze chętnie czytacie? Które propozycje z powyższych zdarza Wam się wykorzystywać? Piszcie! :)