Przepraszam za drobne opóźnienia, ale... natłok obowiązków... sami rozumiecie. :c

sobota, 9 lipca 2016

Joelle Charbonneau - Testy: księżniczka dystopii z krwią, mutantami i złotą rączką

Chociaż jeszcze mam trochę czasu na wybór studiów, ciągle nie potrafię zdecydować się choćby na kilka kierunków, które byłby bliskie moim zainteresowaniom. Wiem jedynie, że gdzieś i coś studiować chce, mogę i będę. A szczegóły, wychodzę z przekonania, że dogra się przez najbliższe lata. Jedni twierdzą, że powinnam podjąć już jakąś decyzję przy wyborze profilu klasy w liceum. Inni bronią mej natury wzbraniającej się przed dokonaniem wyboru, twierdząc, że lepiej poczuć, w czym się jest dobrym, a rozszerzenia nie definiują od razu mojej ścieżki rozwoju zawodowej. Sytuacja jako taka, cóż poradzić. To jednak i tak nic w porównaniu z tym, jakie problemy stanęły na drodze Malencii, dziewczyny prawie w moim wieku, która również chciała się kształcić. Konkretniej: na drodze stanęły jej Testy. (Dopiero po tej powieści zaczęłam jako tako doceniać polski system edukacji :|).


Wystarczy jedno zdanie z opisu umieszczonego na okładce, aby wiedzieć, że masz do czynienia z dystopią. Dokończysz lekturę streszczenia, a w głowie pozostaje Ci tylko jeden tytuł: "Igrzyska śmierci". Nie chcąc wymuszać na Tobie mojego myślenia, przestrzegę jedynie, że nie warto wyciągać pochopnych wniosków. Wierz mi - wiem to z doświadczenia, na dodatek nabytego w pierwszym kontakcie z powieścią Joelle.

Z powieścią o Ziemi po Wojnie Siedmiu Faz. Jedną z mieszkanek tej odmienionej planety jest Cia, żyjąca z rodzicami i starszymi braćmi w kolonii Pięciu Jezior. Dziewczyna kończy szkołę i właśnie odbiera świadectwo jej ukończenia. Skrycie marzy także o wybraniu jej do Testów, czyli w pewnym sensie egzaminów wstępnych, dających potem możliwość studiowania na uniwersytecie. Jednak po niespodziewanej rozmowie z ojcem, który znalazł się w młodości w gronie tych wybrańców, bohaterka zaczyna rozumieć, że to co uważała za pech, okazało się jej wybawieniem, a Testy nie są tylko plikiem arkuszy z pytaniami do rozwiązania. Szkoda zatem, że kilka dni później urzędnik z informacją ze stolicy przybywa do kolonii. Oznajmiając, kto z Pięciu Jezior weźmie udział w tegorocznych egzaminach.

Pomysł oklepany, a jednak całkiem nowy. Inspirowany, ale wciągający do historii. Nie powiem, że do książki podchodziłam z obojętnością: chwyciłam gdzieś ze stosu za 10zł, zaczęłam czytać w podróży, ale nie licząc na fenomen czy choćby zaskoczenie. Co najwyżej na zapełnienie monotonnego wolnego czasu. (Najlepszy wstęp do zaprezentowania świetnej książki! :D). Sama siebie zaskoczyłam, gdy nie odkładałam "Testów" co pięć minut z myślą, że na dzisiaj kończę, że nie chce mi się już czytać. Ja siedziałam i wertowałam losy bohaterów strona za stroną. Nie raz przywodziły mi one na myśl "Drogę pod pękniętym niebem" Marcina Mortki bądź "Jutro" Johna Marsdena (o "Igrzyskach" akurat nie myślałam!).  Chociaż było do przewidzenia, że postaci, którym kibicowałam (czyt. główne) przetrwają (i nie mówcie mi, że to niedopuszczalny do zdradzenia spoiler :D), że przejdą Testy (autorka musiała o kimś pisać w kolejnych tomach TRYLOGII!), to nawet bardziej interesowały mnie przygody, jakie spotkają nastolatków, zagrożenia, które staną im na drodze i sposoby je zwalczające. A na tym polu Charbonneau (chyba już do końca recenzji będę przepisywać nazwisko pisarki literka po literce :D) spisała się znakomicie, fundując czytelnikom spory wybór "atrakcji".

A jakie pokazy i obrazy czekają na Ciebie w powieści?
Smakowanie trucizn na własne życzenie, rozwiązywanie śmiertelnie niebezpiecznych zadań, ucieczki przed zmutowanymi zwierzętami i tajemniczym strzelcem z kuszą, podstępne pułapki organizatorów. Ten bogaty program rozrywkowy zapewnia Państwu miasto Tosu - siedziba rządu Zjednoczonej Wspólnoty, władającej ocalałymi terenami oraz dbającej o wystarczająco wykształconych obywateli. Doświadcz tego sam na 380 stronach pełnych potu, łez i krwi! 
Zwłaszcza krwi. Naprawdę nie spodziewałam się momentami historii tak brutalnej.. i po prostu strasznej, że aż zadygoczę ze strachu, leżąc w ciemnym pokoju jedynie z zapaloną lampką. Nie chcąc pozbawić Cię tego dreszczyku emocji, zapowiem jedynie, że pomysłodawcom owych egzaminów daleko do uroczych Teletubisiów - nie raz pokazują swoją bezwzględność oraz obojętność wobec losu, zdrowia i życia kandydatów. Ale skoro gra toczy się o najwyższą stawkę.. zasady moralne przestają obowiązywać.

Myślę, że do lektury powinna przekonać Cię również kreacja głównej bohaterki: Cii Vale. Czytając recenzje innych czytelników tego tomu, dowiadywałam się, że ich zdaniem postać ta niejednokrotnie wykazuje zachowania na wyrost względem swojego wieku: jest zbyt dojrzała. I właśnie ja się nie zgodzę! Co innego nie mieć w sobie ani jednej cząstki nastolatka, a co innego po prostu wykazywać się inteligencją i rozsądkiem. Odnoszę wrażenie, że taki osąd recenzentów wynika ze schematu, który powiela się chętnie w młodzieżowych powieściach: głupiutkich, szczebioczących cheerleaderek, przebojowych dusz towarzystwa lub cichych i zagubionych szarych myszek, kryjących się przed całym światem. Malencia chociaż zebrała po kilka cech z tych typów osobowości, nie kryje się z pomysłowością, a także pomyślunkiem, które lubi wykorzystywać i wykorzystuje, by usprawnić przebieg zwłaszcza ostatniej części Testów: samodzielnego przejścia prze ogromny, wyludniony teren. Co w tym złego, że chociaż zdarzają jej się chwile zwątpienia, niepokoju (trudno go nie mieć stając twarzą w twarz ze stadem zwierzo-ludzi!), dziewczyna potrafi poradzić sobie z naprawieniem zepsutych rowerów, przyspieszeniem gojenia głębokiej rany czy z przygotowaniem pokarmu wykorzystując do tego dostępne rośliny oraz zwierzęta. Plus daję jej dużą pochwałę za smykałkę złotej rączki - trzeba pokazać, że kobiety też to potrafią! ( :D ). Podobało mi się to, gdyż większa część akcji była faktycznie dynamiczna, nie skupiała się na dzieleniu włosa na czworo każdej napotkanej przeszkody, a zdecydowanym działaniu i drodze naprzód.

Pośród niebezpiecznego wyścigu do mety, w którym WSZYSCY mogli zostać zwycięzcami, nie zabrakło też drugoplanowego, drobniutkiego wątku romantycznego z Cią i Thomasem - kolegą z kolonii, kompanem w drodze, w rolach głównych. Ku mojemu zaskoczeniu, autorka lubowała się również w zwrotach akcji: częstych i naprawdę zaskakujących. Myślisz, że ten trzyma sztamę z tą, a tu nagle pojawia się inny, mówiąc, że ona spiskuje z kimś innym, a ten inny woli Ciebie od niej. Jednym słowem: wszystko jest możliwe, a jedynymi doradcami w kwestii zaufania do współtowarzyszy pozostają własna intuicja i słowa ojca Malencii: "Nie ufaj nikomu".

To co ma szarą, nijaką powłokę może wewnątrz tryskać kolorami - z takiego założenia należy wychodzić sięgając po "Testy". Wydawnictwo YA! rzadko kiedy zachwyci mnie ciekawą, nietuzinkową bądź przynajmniej piękną okładką (przykłady? "Przeznaczeni" lub "Moja mroczna strona"), ale nie wypada przez to skreślać tekstów, często naprawdę wprawionych pisarzy. Bo rozbudowany język czy dokładne, acz nienużące opisy liczą się bardziej od ładnej, okalającej je tekturki.

Nawet jeżeli następujące stwierdzenie zabrzmi pretensjonalnie bądź banalnie, zaryzykuję. Skoro "Igrzyska śmierci" zyskują od wielu recenzentów miano królowej dystopii, ja oficjalnie nadaję "Testom" przydomek księżniczki, degradując pozostałe powieści wzorowane na walce między dystryktami do ubarwionych, ale dalej płaskich dam dworu. Bo żeby błyszczeć na tronie, trzeba mieć czym!


Ilość stron: 381
Wydawnictwo: YA!
Cena okładkowa: 39,99 zł
Cena nabycia: 9,99 zł