Przepraszam za drobne opóźnienia, ale... natłok obowiązków... sami rozumiecie. :c

piątek, 12 lutego 2016

WYZWANIE: Oceń książkę po okładce

Witajcie!

Przed Wami, kolejny owoc moich rozważań podczas jazdy autobusem. Wybaczcie, jeśli nie jest do końca kreatywny, ale skoro tak mało czasu mam ostatnio na czytanie, muszę jakimś sposobem uatrakcyjniać bloga. Liczę zatem, że ten post Wam się spodoba.

W książkowej blogosferze, przysłowie "nie oceniaj książki po okładce" krąży w wielu recenzjach, tagach, wyrażając słabość autorów tekstów do pięknych okładek bądź krytykując kiepskie grafiki stające się wizytówką wielu tytułów. Niezależnie od podejścia blogerów, trudno zaprzeczyć, iż bez okładki książka wiele by straciła. Przecież pełni tyle funkcji! Techniczną, dzięki której kartki trzymają się równiutko w rządku. Artystyczną, gdyż może stanowić niewielkie dzieło sztuki. Aż w końcu: informacyjną, za sprawą symboli oraz elementów nawiązujących do fabuły książki. Stąd też, czytelnik wie czy ma do czynienia z romansem czy fantastyką. Przekonajmy się zatem na własnej skórze, w jakim stopniu ilustracja okładkowa zdradza nam sekrety powieści..
Na czym polega wyzwanie?
Wybieram 5 okładek książek. W tym celu, udam się na stronę Empik.com, a konkretniej na jej dział książek dla młodzieży, gdyż ten typ literatury to mój zdecydowany faworyt. (Mówię, bo po recenzjach ani trochę tego nie widać :|). Ze stron o numerach: 52, 51, 48 wybieram tytuły powieści, które nie mówią mi zupełnie niczego.  Teraz pozostało mi jedynie odgadnąć na podstawie samych ilustracji, zarys fabuły umieszczonej wewnątrz pozycji. Nic prostszego!

Wszystkie zdjęcia okładek pochodzą ze strony Empik.com. 

_________________________________________________________________________________

Podejście pierwsze

Bardzo wymowny tytuł, równie wymowna fotografia. Po przyjrzeniu się jej, dochodzę do wniosku, że mam do czynienia z fantastyką: zauważcie, iż na największym liściu znajduje się jakby odwrócony cień pałacu ze spiczastą wieżą po jego lewej stronie. Z kolei na drugim co do wielkości, faktura przypomina górskie szczyty, które zapewne symbolizują ślepy zaułek, brak wyjścia. Z drugiej strony za to, winietowanie na górze (ściemnienie brzegów fotografii) wskazuje na czyhające się w ukryciu zło. A zatem do czego doszliśmy: księżniczka otrzymuje z rąk swego ojca tron, gdyż ten postanawia dać jej szansę na wykazanie się w roli władczyni. Nieporadność, błędy młodej panującej sprawiają, iż bohaterka traci poparcie poddanych, a wokół niej pojawia się coraz więcej nieprzyjaźnie nastawionych ludzi. Dziewczyna staje przed decydującym wyborem: ulec i się poddać czy może wykorzystać ostatnią możliwość na pokazanie na co ją stać? 

Zajrzyjmy teraz na opis okładkowy:
"Liście" to powieść przeznaczona raczej dla młodzieży, chociaż poruszana w niej problematyka z pewnością mogłaby zaciekawić dorosłego czytelnika. Główna bohaterka, Kasia, trafia pod opiekę starszych, dobrych ludzi na wsi. Początkowo nie jest w stanie zaakceptować tej radykalnej zmiany środowiska, buntuje się i tęskni za rodzinnym miastem. Z upływem czasu jednak odnajduje się w nowym miejscu, zaprzyjaźnia się z jego mieszkańcami, a piękno i spokój przyrody łagodzą jej ból po stracie rodziców. Nawiązuje znajomość z Wiktorem i Agnieszką. Wspólnie pokonują szkolne kłopoty. W pewnym momencie okazuje się, że Agnieszka pochodzi z rozbitej rodziny, a jej mama ma poważne problemy ze zdrowiem. To doprowadza do tego, że rudowłosa dziewczynka musi podjąć ważną decyzję: pozostać przy mamie, czy też udać się do babci w daleki świat.
 Przynajmniej trafiłam z "ważną decyzją".. :c

_________________________________________________________________________________

Podejście drugie

O! Kilka chwil oglądania okładki i od razu nasuwa się myśl świetnie skonstruowany kryminał: pewnego razu, mała dziewczynka o imieniu Alicja bawiła się w ogródku, po czym nagle wyparowała. Szukali jej rodzice, policja, sąsiedzi - nikt nie potrafił określić, gdzie znajduje się dziecko. W końcu, starsza siostra - Ingrid postanawia przejąć sprawę w swoje ręce. Podczas wędrówek za swoją kocicą po okolicznych polach, dziewczyna odkrywa tajemniczą dziurę w ziemi. Nora zdaje się nie mieć końca, a na dnie błyszczy się delikatnie pojedyncze światełko. Bohaterka postanawia postawić wszystko na jedną kartę skacząc w mrok otworu. Dokąd doprowadzi ją tunel i czy znajdzie w nim Alicję? Jakie niebezpieczeństwa czyhają na dziewczynki pod ziemią?

Ciekawe, czy nutka dramatyzmu występuje również w oryginalnym opisie:
Życie trzynastolatki jest ciężkie. Przynajmniej tak uważa Ingrid Levin Hill z miasteczka Echo Falls. Bo gdyby moja mama zawiozła ją na trening Ingrid nie trafiła by do domu Stukniętej Katie by znaleźć się w złym miejscu o złym czasie. A przynajmniej jej buty które tam zostawiła. Tam czyli na miejscu zbrodni Którą teraz sama może próbować rozwiązać jak jej idol Sherlock Holmes. Ale kiedy Skoro ma tyle problemów w szkole w klubie piłkarskim i do tego jeszcze w amatorskim zespole teatralnym wystawiającym Przygody Alicji w krainie czarów z nią w roli głównej Podobnie jak w przygodach Alicji wydarzenia w Echo Falls stają się coraz bardziej niesamowite. Dyrektorka teatru ma poważny wypadek na scenie ale czy to wypadek a szef policji nieustannie obserwuje Ingrid... Spokojne dotąd miasteczko staje się sceną prawdziwych koszmarów dla trzynastolatki.
Prawie trafiłam w sedno! Pojawia się Alicja, Ingrid, tajemnica.. pewnie jakaś nora też by się znalazła, ale o niej nie piszą, aby nie spoilerować. (:|).

_________________________________________________________________________________

Podejście trzecie

Zacznijmy od tego, że te zielone, fluorescencyjne girlandy przywodzą mi na myśl dekoracje świąteczne rozwieszane na miejskich starówkach. A więc może tematyka książki dotyka okresu bożonarodzeniowego? Domyślam się także, że ta skrząca się, błękitnobiała rzeka to kryształ, o którym mowa w tytule. A nazwisko autora.. może tureckie? Tunezyjskie? Z pewnością coś z tych rejonów.
Moja teoria? Na tropikalnej, tureckiej wyspie (Turcja nie ma wysp? To powiedzmy, że to nowo stworzona specjalnie na potrzeby powieści :|) o nazwie Doorlanya (zabrakło mi koncepcji do drzwi, więc połączmy je z nazwą miejsca akcji :D) trwają zimowe wakacje. Pogoda jednak sprzyja, więc urlopowicze mogą wygrzewać się na słoneczku i pływać w błękitnych wodach morza od rana do nocy, odpoczywając w ostatnie dni roku. W Sylwestra wszystko ulega zmianie. Za sprawą tajemniczego dymu-mgły, zasnuwającej powoli każdy metr kwadratowy wyspy, zbiorniki zaczynają zamarzać. A raczej.. przekształcać się w twardy jak skała kryształ. Sytuacja rozsiewa panikę, gdyż jedyny powrót na stały ląd odbywał się.. przez wodę. W kilka dni wszystkie napoje zostają spożyte, a goście zaczynają odczuwać pragnienie nie do zwalczenia. Kto przetrwa? A dla kogo podróż na kryształową wyspę stanie się ostatnią?

Sprawdźmy, na ile zgadza się to z oryginałem:
W pogodną i sielankową opowieść o szczęśliwej rodzinie wplata się druga – ukryta w tajemniczym kufrze przyniesionym przez morze wprost do stóp małego, niezwykłego chłopca, opowieść XVIII-wiecznego kapitana o odkrytej przypadkowo tajemniczej wyspie. Rosną na niej wspaniałe drzewa, owoce o nieznanym smaku, biegają zwierzęta, jakich zdziwieni marynarze nigdy dotąd nie oglądali. Ale najciekawszy jest lud zamieszkujący tę wyspę – łagodny i dobry, żyjący w pełnej harmonii z ziemią, wodą, roślinami i zwierzętami. Czy tylko przypadkowe znalezisko łączy te dwa, tak odległe od siebie w czasie i przestrzeni światy? 
W obu wersjach jest wyspa.. i.. no.. ten tego.. wyspa to bardzo ważny element, więc punkt dla mnie, że odgadłam.. wyspę. 
_________________________________________________________________________________

Na pierwszy rzut oka widać, że jasnowidz ze mnie wyśmienity (:D). Zachęcam Was, abyście i Wy spróbowali swoich sił w wyzwaniu: nawet jeśli macie pewność, że nie odgadnięcie fabuły w 100% tak jak ja (ja odgadłam w 1000% :D), spróbujcie pokombinować z elementami na okładce, połączcie je z tytułem: zabawa jest przednia, polecam wszystkim! A ja? No cóż.. Z największą przyjemnością przeprowadzę kiedyś drugą część wyzwania, wzbogacając się w nowe pomysły i idee. 

Ile okładek "trafiliście"? A może macie inne, ciekawsze koncepcje na graficzną analizę ilustracji? :D
Podoba Wam się taki post? Piszcie! :)