Przepraszam za drobne opóźnienia, ale... natłok obowiązków... sami rozumiecie. :c

wtorek, 9 lutego 2016

C.J. Daugherty - Wybrani

Liczba stron: 435
Wydawnictwo: Moondrive
Cena wydawnicza: 34,90 zł
Cena nabycia: ---
Seria: Wybrani
Tom: I



O czym książka?
O szkole. Cóż za zabawna ironia losu! Wstajesz rano żeby pójść do szkoły. Siedzisz w niej od 8 do 18, wracasz do domu i co robisz? Czytasz o szkole! A co zabawne, ta, która stanowi miejsce akcji powieści "Wybrani" przykuwa myśli znacznie lepiej niż wiele fantastycznych światów oraz krain! Chyba zaczynam balansować na granicy normalności..
I to samo można odnieść do głównej bohaterki tekstu Daugherty. Nastoletnia Allie z dnia na dzień trafia do tajemniczej placówki z internatem, o której do tej pory nie pojawiła się ani jedna wzmianka w Google. Podejrzane, prawda? Niestety, nawet nie ma, jak się nad tym głębiej zastanowić, skoro na terenie całego ośrodka panuje bezwzględny zakaz korzystania z urządzeń elektronicznych. Dziewczyna po kolejnej "akcji" buntowniczej w starej szkole, zostaje zgarnięta przez policję. Tym razem jednak rodzice postanawiają podjąć konkretne kroki wychowawcze: z pomocą przychodzi im właśnie Akademia Cimmeria. Bohaterce wydaje się, jakby została wyjęta i umieszczona w zupełnie odmiennym świecie. Mundurki? Historyczny gmach? Drewniana kaplica wewnątrz pobliskiego lasu? Nocna Szkoła, spotykająca się w nocy na zamkniętym dla uczniów piętrze? Co za dużo to nie zdrowo. W związku z tym, Allie postanawia, według zasady: po nitce do kłębka, zrozumieć, na czym polega każdy sekret jej nowej szkoły. Gorzej, gdy sama wplącze się w rozplątywaną włóczkę..

Wygląd:
Bardzo chciałam przeczytać tę książkę, chociaż długo nie mogłam się zebrać do jej zakupu. Dopiero, gdy ją otrzymałam, zdałam sobie sprawę, co zniechęcało mnie do nabycia "Wybranych". Wystarczy spojrzeć na okładkę. Dlaczego? Pytam się DLACZEGO? Dlaczego Bartłomiej Podkowa odpowiedzialny za jej projekt zdecydował się na.. coś takiego? Czym się kierował? I co robi na ilustracji ta dziewczyna-czajka? Bądź dopasowując lepiej gatunek: dziewczyna-koronnik szary? (Na dole znajdują się zdjęcia owych fruwających istotek ^^). Panowie w tle prezentują się nieco lepiej, chociaż i tak postaciom z okładek powinno się mówić kategoryczne "nie".
Z kolei sam tytuł, gmach akademii oraz znajdujący się na tylnej okładce biało-czerwony opis fabuły prosto, elegancko dopasowują się do motywu powieści. Co ciekawe, nie zostajemy zasypani licznymi patronatami i rekomendacjami, co chociaż czasem świadczy dobrze książce, nie zawsze stanowi wyznacznik dobrej lektury. Ale skoro w związku z wydaniem "Wybranych" przeprowadzono dosyć głośną kampanię reklamową, w którą zaangażowała się nawet Ewelina Lisowska.. loga kilku portali nie byłyby raczej konieczne. 
Koronnik szary                                                                               Czajka

Koncepcja:
Pierwsze, co przyszło mi do głowy po zakończeniu lektury powieści to zaskoczenie, że ciągłe przebywanie w szkole może być tak ciekawe. Przeważnie szkoła kojarzy się z rutyną, nudą, ciągnącymi się w nieskończoność, lekcjami. A gdy dokładnie śledzi się ciąg wydarzeń, łatwo dojść do wniosku, że bohaterowie prawie przez cały czas przebywają na terenie Cimmerii. Życie tam staje się wręcz niebezpieczne i już od pierwszych dni pobytu Allie intryguje ją tajemnicami, mnóstwem niewiadomych. Tam mogłabym się uczyć!
Motyw szkoły. To element, który chcąc lub nie chcąc, bez ustanku przeplata się ze wszystkimi wątkami. Wyraźnie zatem widać, że Daugherty ustanowiła szkołę jako trzon powieści. Nie wiem, jak wygląda sytuacja w kolejnych tomach: czy bohaterowie zaczną podróżować, a wydarzenia rozgrywać w innych krajobrazach, ale ten tom kręci się właśnie wokół Cimmerii. I chociaż na rynek wypuszczono już nie jedną serię trzymającą się podobnych scenerii: poczynając od słynnego "Harry'ego Pottera" przez "Akademię wampirów" bądź "Akademię Canterwood" aż do "Akademii Pana Kleksa" (ależ tęsknię za TAKIMI lekturami :C), "Wybrani" wprowadzają elementy nowości, sprawiające, że sięgając po tę książkę, nie dostąpimy zbyt licznych powielań z tekstów innych autorów.
Za trafione, uważam również motto powieści: "Gdy wszyscy wokół kłamią, komu zaufasz?", które ma widoczny oddźwięk na kartach rozdziałów. Podczas historii, poznajemy mnóstwo uczniów, przyjaznych, jak i wrogo nastawionych do Allie, natomiast nie ma się co do tych "łatek" przywiązywać. Niejednokrotnie zostajemy zaskoczeni prawdziwymi intencjami ludzi otaczających nastolatkę: bliscy znajomi okazują się nie mieć szczerych intencji, a postaci oceniane przez narratorkę za chłodne bądź fałszywe, nagle zyskują w jej oczach. Odpowiadając więc na pytanie z cytatu: Nikomu. Nikomu nie można ufać. (Co najwyżej pluszowemu misiowi - on nigdy Cię nie zawiedzie :|). 

Bohaterowie:
Jak to bywa w powieściach młodzieżowych, główna bohaterka miewa wzloty i upadki. W fabule, ale również w oczach czytelnika. Allie z pewnością nie należy do najbardziej wyrazistych postaci w historii literatury. Co nie zmienia faktu, iż przyjemnie czytało mi się o losach bohaterów widzianych jej oczami. Ponadto, dziewczynie udaje się w miarę utrzymywać pion: nie dramatyzuje, nie żali się nad sobą.. przeważnie. A pojedyncze wyjątki od reguły byłam w stanie przełknąć.
Mieszane uczucia mam z kolei do dwójki adoratorów, bez ustanku kręcących się przy nastolatce. Przede wszystkim, zaczęłam się na poważnie zastanawiać, dlaczego nowe dziewczyny w szkole znajdują takie powodzenie wśród męskiej społeczności? W czymże wydają się one być lepsze, ciekawsze od dłużej znanych koleżanek? Jestem zdecydowanie przeciwna takiemu obrotowi spraw jako modelowi przedmiotowego traktowania kobiet. (Rośnie mała feministka :| :D). 
Wracając do Cartera i Sylviana (imię jak dla świnki morskiej o:), ani jeden, ani drugi nie wywarł na mnie specjalnie głębokich emocji. Raz podpadł Allie francuski amant, a raz tajemniczy typek, raz kręciła się wokół pierwszego, a później, za sprawą pojedynczych wydarzeń, zmiany sytuacji, przechodziła do kolejnego. Co zabawne, w ogóle jej się nie dziwię, gdyż chociaż nie podlega dyskusji, iż autorka wykreowała ich na dwa, przeciwstawne charaktery, obojgu zabrakło iskry, energii,  która sprawiałaby, że czytelnik pragnąłby widzieć konkretnego chłopaka z narratorką. 

Fabuła:
Jak to bywa w tego typu książkach młodzieżowych, akcja rozwija się w tempie, występuje sporo wydarzeń, które przyciągają, wciągają i nie pozwalają czytelnikowi na oderwanie się bez przeczytania kolejnego rozdziału (i kolejnego, i kolejnego.. a potem jeszcze tylko jeden na deser ^^). Co najwyżej, momentami odczułam krótkotrwałe.. znużenie, w przerwach między kolejnymi punktami zwrotnymi, gdy główna bohaterka idzie na śniadanie, obiad czy kolację (kto by pomyślał, że kiedykolwiek uznam posiłki za nudną część dnia O:) bądź zbiera się do snu. Oczywiście rozumiem, że są to standardowe elementy, o których wypada wspomnieć, ale jeśli już chciałabym mieć jakieś uwagi, to tutaj odnalazłam niewielkie pole do popisu w roli krytyka literackiego.
Opisuję książkę, przedstawiam pod kątem różnych wątków.. a o czym ona właściwie jest? Nie wiem, jak wygląda to w Waszym przypadku, ale, gdy w pierwszym momencie ujrzałam okładkę "Wybranych", wzięłam ich za powieść z elementami fantastycznymi. Jakież było moje zdumienie, gdy okazało się, że przez ponad czterysta stron nie przewija się żaden wilkołak, wampir, człowiek-ćma, Piotruś Pan bądź zmutowany mamut. Zero magii, czarów, zaklęć, uroków, błyszczenia na słońcu. Dopiero po jakimś czasie, zdałam sobie sprawę, że moje insynuacje na temat fantastyki w tekście Daugherty nie były do końca nieprawdziwe. Wszystko za sprawą aury sekretów i tajemnic, którą przesycono dosłownie każdą kartkę. W połączeniu z kilkoma, trudnymi do wyjaśnienia dla Allie wydarzeniami, spodziewałam się, że zaraz pojawi się klan zmiennokształtnych bądź nocnych łowców. Jak to jednak bywa, nigdy nie wiadomo, co skrywa sekret. I dopiero, gdy pod koniec tomu część niewiadomych znika, coś co uważaliśmy za prawdopodobne staje się absurdalne. 

Do końca..
Nie chcę powtarzać kilka razy tego samego, zatem pozwolicie, że podsumuję recenzję krótko i zwięźle. 
Niewątpliwie w księgarniach znajdzie się spory stosik książek, które tematyką można by porównywać do "Wybranych". Ale niezależnie od tego, co mi się w tym tomie podobało, a co chętnie bym poprawiła (a przynajmniej zleciła komuś przeprowadzenie poprawek - mój wkład raczej nie pomógłby książce :D), sądzę, że dałby on radę się obronić, gdyż jest w stanie przyciągnąć do siebie nie tylko zakochanych w literach moli, ale również osoby mniej czytające, rozpoczynające dopiero swoja przygodę ze światem literatury, które obawiają się nudnych opisów bądź niekończących się monologów.  Za sprawą prostego języka, za sprawą ciekawego wątku kryminalnego oraz dzięki stopniowo wzrastającemu napięciu. Bo braku tych elementów na pewno nie można zarzucić powieści Daugherty.

Więcej zdjęć:



Prosto z książki:
"- Czy jaśnie pani życzy sobie towarzystwa? - zapytał, gdy się do niego zbliżyła.
- Jaśnie pani mogłaby zabić za kanapkę z bekonem - poinformowała.
- Wielce to jaśniepańskie z pani strony.
Uśmiechając się, weszli do jadalni."
"- Wyobraź sobie, że jesteśmy gdzieś indziej. W jakimś naprawdę pięknym miejscu. Może na plaży. Otacza nas biały piasek, a woda jest idealnie niebieska."
"Tam - pokazała - tuż za granicą lasu, znajduje się altanka. Czasami urządzamy w niej pikniki.
- A co jest dalej w lesie?
Jo spojrzała na nią kpiąco.
- Drzewa?" (str. 76)
"Zagrabione przez nią liście za nic nie chciały się ułożyć w zgrabny stosik, a połowę trawy gubiła, zanim doniosła ją na kupkę.
- Jesteś w tym naprawdę świetna - podsumował złośliwie Carter." (str. 93)
"- Ale chodziło mi raczej o to, co tak właściwie robisz w Cimmerii. Rzadko ktoś do nas dołącza w połowie letniego semestru.
[...]
- Zostałam aresztowana - wyjaśniła, patrząc mu prosto w oczy.
- I co z tego?
- Trzy razy.
-Aha...
- W ciągu jednego roku.
Z jego ust wydobył się cichy gwizd.
- Nieźle. Ale Cimmeria to nie poprawczak, nie przyjmujemy tutaj więźniów." (str. 63)
-  Co się właściwie stało, Carter? - zapytała, gdy tylko oddalili się od pozostałych. - Dlaczego wszyscy nagle zachowują się jak ninja? To jakiś obłęd.
- Nic się nie stało - odparł. Zwykły nieszczęśliwy wypadek. Zdarza się.
- Zdarza się? - w jej głosie brzmiało niedowierzanie. - Wypadek w środku lasu, w czasie burzy z piorunami, w wyniku którego połowa uczniów wykrwawia się prawie na śmierć, a ty mówisz "zdarza się"?
Krew ściekająca mu po policzku sprawiała, że jego spojrzenie było jeszcze bardziej mordercze.
- Powiedział ci już ktoś kiedyś, że masz skłonność do potwornej przesady?" (str. 124)