Przepraszam za drobne opóźnienia, ale... natłok obowiązków... sami rozumiecie. :c

środa, 13 stycznia 2016

Potyczki #1 - Okładki polsko-niemieckie

Witajcie!

Aby mnie nie zabrakło tematów do pisania, a Wam postów do czytania, rozpoczynamy dzisiaj na LimoBooks kolejną serię. Tym razem, do nieco monotonnego życia za pan brat z recenzjami, postanowiłam wprowadzić element rywalizacji, walki. Jednym słowem: krew, pot i łzy. Oczywiście, my, niczym starożytni Rzymianie, będziemy jedynie widzami tychże pojedynków, obserwując bacznie każdy ruch naszych wojowników z bezpiecznych, siedzących miejsc w amfiteatrze. Po tak pięknej, historycznej metaforze, niech nie zdziwi Was nagłówek nowego cyklu. 
Na czym polega pomysł i w jaki sposób postaram się go zrealizować?
Potyczki mają bardzo prostą formułę: z dwóch, ewentualnie kilku, okładek, tytułów, postaci książkowych, które będę w kilku słowach oceniać, wybiorę jednego zwycięzcę. W sumie na tym skomplikowany system się kończy. Zachęcam Was w komentarzach do udzielenia głosu na temat poszczególnych pojedynków, aby porównać nasze opinie o różnych lekturach. Seria polega głównie na rozwinięciu w naszym mniemaniu świata książkowego do kategorii wykorzystania go w celach innych niż samo czytanie. Frajda z poznawania kolejnych bohaterów, miejsc oraz przygód nie musi zamykać się w okładce. :)

***

Dzisiejszy odcinek poświęcimy na okładki - zdecydowanie jeden z moich ulubionych, książkowych elementów. Nic nie sprawia mi tak szczerej przyjemności jak podziwianie pięknie wykonanych, niekiedy niesamowicie pomysłowych ilustracji, obrazków i fotografii. Przejdźmy zatem do pierwszych potyczek!

Na matę rzucamy okładki z dwóch państw, których stosunki na przestrzeni wieków miewały wzloty i upadki. Sprawdźmy, jak wygląda sytuacja na polu książkowym - który z sąsiadów przykłada większą wagę do wyglądu ich lektur?

polskie okładki vs. niemieckie okładki

(Źródła: polska, niemiecka)

W życiu bym nie wpadła na to, że okładka po prawej należy do powieści Stephanie Meyer. W życiu! Tak przyzwyczaiłam się do oryginalnych fotografii na czarnym tle, że nie potrafię przestawić się na te niemieckie. Choć, bez tego, forma obrazu/malowidła średnio pasuje do treści powieści, moim zdaniem. 

1:0 dla Polski
(Źródła: polska, niemiecka)

Tutaj, obie okładki podobają mi się pół na pół, ogólnie wydają się być dość przeciętne. Aczkolwiek to oko, włączone w tło polskiej ilustracji, odstrasza mnie na tyle skutecznie, że jestem gotowa wybrać zdjęcie sąsiadów.
1:1 - remis
(Źródła: polska, niemiecka)

W obu doceniam ilustracje rysunkowe, które naprawdę nadają serii oryginalnego wyglądu. Natomiast, skoro przyszło oceniać mi okładki jedynie pierwszych tomów, zdecyduję się jednak na "Diebe im Olimp" ze względu na nieco ciekawsze ujęcie.
2:1 dla Niemiec
(Źródła: polska, niemiecka)

Znowu: biorąc pod uwagę całą serię, od razu przyznałabym punkt Niemcom, aczkolwiek wydając opinię na podstawie samego "Miasta kości", uznałabym na tym polu remis.
3:2 dla Niemiec
(Źródła: polska, niemiecka)

Ojej.. Chyba nie ma się za długo nad czym zastanawiać. Okładka "Die Bucherdiebin", według mnie, jest po prostu.. straszna. Wygląda trochę jak plakat filmowy horroru. Ponadto, jestem sentymentalnie przywiązana do polskiego wydania, które zapoczątkowało moją przygodę ze "Złodziejką książek".
3:3 - remis
(Źródła: polska, niemiecka)


Obie ilustracje są naprawdę urocze, maja w sobie cząstkę klimatu, który towarzyszy czytelnikowi podczas lektury. Natomiast nie rozumiem, dlaczego tytuły zostały przetłumaczone zupełnie inaczej - punkt dodaję okładce sąsiadów, właśnie za pomysłowy tytuł. ("Weil ich Layken liebe" oznacza "Ponieważ (weil) ja (ich) kocham (liebe) Layken" - ekspresowa lekcja języka ^^).
4:3 dla Niemiec

(Źródła: polska, niemiecka)


W sumie to obie okładki utrzymane są w dość podobnym stylu: słodkie, różowe, skrojone idealnie dla dziewczyn. Z przyjemnością mogę ustanowić remis.
5:4 - remis
(Źródła: polska, niemiecka)


Gdy zobaczyła okładkę "Wenn ich bleibe", byłam zaskoczona.. optymistycznym podejściem grafika. Po otrzymaniu takiej pozycji, nigdy nie domyśliłabym się, że książka opowiada o wypadku samochodowym, podejmowaniu przez główną bohaterkę decyzji o odejściu bądź pozostaniu.Choć z drugiej strony, ilustracja przykuła moją uwagę, gdyż została przedstawiona w pomysłowej formie oraz bardzo ładnej kolorystyce.
5:5 - remis 
(Źródła: polska, niemiecka)


Chociaż nie miałam jeszcze okazji sięgnąć po tę serię, wydaje mi się, że nasze, starsze okładki wyglądały dosyć podobnie do ówczesnych niemieckich. Całe szczęście, że postanowiono je zmienić - teraz bliżej im z wyglądu do intrygującego kryminału, powieści z tajemnicami aniżeli schematycznej obyczajówki.
6:5 dla Polski
(Źródła: polska, niemiecka)

Decydujące starcie Zwiadowców. Stety dla nas, niestety dla naszych sąsiadów, do gustu bardziej przypadła mi ilustracja zamieszczona na polskim wydaniu powieści, zwłaszcza tej, w twardej oprawie. "Die Ruinen von Gorlan" sprawiają wrażenie mrocznej, przesyconej złem, historii, która wbrew pozorom taka nie jest. Ponadto, ze Zwiadowcami, szkolonymi w lesie, od pierwszych stron lektury kojarzy mi się właśnie kolor zielony - barwa natury oraz maskowania się wśród drzew.
7:5 dla Polski - wygrana!

***
Uff, udało nam się dotrzeć do końca. Zgadzacie się z moimi ocenami? Czy może Wasza opinia jest zupełnie odwrotna? Piszcie! :)