Przepraszam za drobne opóźnienia, ale... natłok obowiązków... sami rozumiecie. :c

sobota, 5 grudnia 2015

Jennifer Nielsen - Fałszywy książę



O czym książka?
Gra o tron w wersji młodzieżowej, czyli trójka nadzwyczaj podobnych do siebie chłopców i tylko jedna korona, która przypadnie w udziale.. no właśnie, komu? Najbliższemu ideałowi czy może najpokorniejszemu? Nie podlega wątpliwości, iż "Trylogia władzy" Jennnifer Nielsen wokół władzy będzie się toczyć i do jej osiągnięcia dążyć. Pierwszy tom to swoisty misz-masz różnych z możliwych gatunków, co wbrew pozorom na obecnym rynku wydawniczym, nie jest niczym nowym. Nuta fantastyki, trochę przygodówki, powiew historii (spokojnie, tak delikatny, że nawet nie poczujecie :D).
Ogółem mówiąc: na kartach pozycji poznajemy losy młodego chłopaka o imieniu Sage, wychowywanego w sierocińcu, na którego drodze pewnego dnia staje Conner - arystokrata, stały bywalec królewskiego dworu. Czego taki mężczyzna chce od nastoletniego włóczęgi? Najprawdopodobniej tego samego, czego oczekuje od pozostałej trójki chłopców, "odebranych" z innych przytułków w królestwie. Trafiają oni do wytwornej posiadłości, w której staną w szranki w iście królewskim pojedynku. Nie wszystko jednak pójdzie po ich myśli, a kłód pod nogami jak nie ubywało, tak dalej nie ubywa. Ale cóż się dziwić? Każdy chce władzy. Szkoda tylko, iż tron może mieć wyłącznie jednego właściciela.

Wygląd:
Zastanawiam się od dłuższego czasu, ale do tej pory nie potrafię stwierdzić skąd ta słabość do motywów królewskich. Czy to w treści, czy w szacie graficznej, gdziekolwiek pojawi się element związany z koroną bądź książętami, chwytam się książki natychmiast. (Wiedziałam, że od małego byłam powołana do bycia księżniczką :|).
Mówiąc o wyglądzie okładki, trudno mi wyrazić się negatywnie, z powyżej podanych powodów. Jednakże.. no, spodziewałabym się czegoś lepszego. Literki świetne, ornamenciki świetne, tylko ten królewicz trochę nieudany (:C). Pomijam fakt rozbieżności z treścią, gdyż, choć młodych pretendentów do tronu było trzech, niestety żaden nie miał ciemnych włosów. Ba! Ponoć każdy musiał je jeszcze rozjaśniać, by lepiej.. wypełnić swoją rolę. Ponadto, ta nienaturalnie żółta barwa skóry zastanawia mnie, co graficy chcieli w ten sposób wyrazić, do czego nawiązać. Myślę, myślę i nic. Delikwent zdecydowanie do wykasowania. Bądź przynajmniej skreślenia.
Aby nie zniesmaczyć się całkowicie, zalecam odwrócenie książki na drugą stronę, by oczom ukazał się schludny, nieprzeładowany opis fabuły, opatrzony jedynie niewielkim zdobieniem. Można? Można. Moją uwagę przykuły również liczne rekomendacje, które no.. nie powiem, działają na korzyść powieści. Mówię głównie o logach m.in. Witrualnej Polski czy Victora Gimnazjalisty. (Spokojnie, młodsi się nie zgorszą, starsi nie zanudzą, zatem nie tylko przedział 12-15 odłoży zakończoną lekturę z uśmiechem na ustach.)

Koncepcja:
Nie będę kryć, iż bardzo lubię czytać takie książki, pochłaniam je błyskawicznie i umilają mi czas jak żadne inne. Po pierwsze: jest tajemnica. Ba! Żeby to jedna! Można by rzecz - tajemnice ukrywają się na każdej stronie, co rusz odkrywają się przed nami nowe, a gdy nie jest nas w stanie już nic zaskoczyć, dowiadujemy się czegoś jeszcze bardziej zadziwiającego. Dobry zabieg, który doceniam to różnorodność tychże sekretów. Konkretniej: niektórych możemy się spodziewać, innych zdecydowanie nie. (A przynajmniej mój zmysł dedukcji nie był w stanie ich przewidzieć :c). Zapytacie: co przyjemnego w prostych do odgadnięcia zagadkach? Teoretycznie nic. Ale zastanówcie się: gdybyście czytali książkę, w której nie macie żadnego pomysłu, co mogłoby się dalej wydarzyć, która byłaby dla Was totalną niewiadomą, lektura byłaby przyjemniejsza? Jak dla mnie: nie, gdyż potrafiąc przewidzieć przyszłość bohaterów, bardziej się wciągamy w akcję i chętniej im towarzyszymy, bo mamy swój wkład w ich los.

 Aktywny czytelnik to prawdziwy czytelnik. Bierna lektura przynosi znacznie mniej korzyści. ~ Limo
(Śmiało możecie wpisać sobie ten przepiękny cytat do swojego zeszytu z najmądrzejszymi, życiowymi, złotymi myślami :|).

Bohaterowie:
Największą sympatią powinno się przeważnie darzyć głównego bohatera, prawda? Za jego pewność siebie, zdecydowanie.. Czy w takim razie wielkim faux paus z mojej strony będzie, jeżeli stwierdzę, iż ja tego Sage'a po prostu nie polubiłam? Okej, nie polubiłam to za duże słowo, bądź co bądź towarzyszył mi przez całą historię, a więc fragmenciki, które wzbudzały we mnie pozytywne emocje także się zdarzyły. Ale nie zmienia to faktu, że chłopak jak dla mnie.. no, nie dla mnie. Zbyt impulsywny, arogancki. Oczywiście, nic złego w pragnieniu wyrażania siebie, walczenia o swoje, aczkolwiek.. rozsądek momentami również byłby wskazany.
Jeśli miałabym z kolei ocenić pozostałych kandydatów na króla, chyba w dalszym ciągu nie uznałabym żadnego za mojego faworyta. Trudno mi stwierdzić, czy to te blond włosy, których nigdy fanką nie byłam, czy też może ich denerwujące wady, przedstawiające bohaterów jako standardowe stereotypy: Roden - niegrzeszący inteligencją osiłek oraz Tobias - przemądrzały kujon. A najgorzej, że trwają w tych swoich schematach prawie do samego końca.
Optymistyczne przebłyski można natomiast dostrzec w postaciach drugoplanowych takich jak: Mott (pomocnik Connera), Errol (osobisty sługa Sage'a) czy Imogena (służka w Farthenwood). Nie schowano w nich w może mocnych, wyrazistych osobowości, ale sprawiają, iż ta walka o władzę nie jest aż tak ponura, chłodna, jaka byłaby bez ich udziału. Jednym słowem: przyczyniają się do łagodzenia wielu chwil oraz wątków w historii, co wydaje mi się odpowiednim wyważeniem dla negatywnych emocji, grzmiących wręcz w relacjach między pretendentami do korony.  

Fabuła:
Co z tego, że książka to prosta powieść dla młodzieży? Co z tego, że zapewne podobnych znajdziemy na rynku całkiem sporo? Mnie się fabuła podobała, więc z przyjemnością sięgnęłabym po pozycję kiedyś ponownie, jak i po kolejne tomy trylogii w najbliższym czasie. Mamy sporo akcji, sporo dynamiki, która nieustannie podkręca tempo, zarazem mobilizując postaci do działania, stosowania bardziej radykalnych środków, rozwiązań do wyciągnięcia ręki po koronę. Pojawiają się drobne spiski, konszachty i umowy z różnymi mieszkańcami rezydencji Connera. O części wiemy, o części dowiemy się wkrótce: nic nas nie ominie, spodziewać możemy się naprawdę wiele. 
Idąc dalej tym tropem pochwał, warto zwrócić uwagę na odpowiedni podział zwrotów akcji: już od pierwszych stron pojawiają się wydarzenia, które stanowią ważne punkty odniesienia do całej historii. Nie musimy czekać do połowy książki, aż zacznie się cokolwiek rozkręcać,więcej dziać, gdyż autorka nie skąpi nam walk, zdrad, oszustw. A i śmierć czy tortury przez kilka rozdziałów się przewiną. (Oj, lubimy takie klimaty ^^).
Na koniec kilka słów o zakończeniu, które wydaje mi się odpowiednio szybkie, odpowiednio zaskakujące. Rozwiązuje większość tajemnic i niedopowiedzeń, jednocześnie pozostawiając "co nieco" na rozwinięcie akcji w kolejnych tomach trylogii. I nawet, jeśli nie należy do bardzo nieprzewidywalnych, to nie spodziewałam się, że całą, tronową sprawę przeważy jeden, drobny szczegół. Nie ogóły bowiem czynią nas sobą, a detale. Pamiętajcie! (Ileż sentencji w jednej recenzji :|).

Do końca..
Pisanie recenzji kilka tygodni po zakończeniu lektury książki nie jest dobrym pomysłem, czego konsekwencje z pewnością dostrzeżecie w tym poście. Ale cieszę się, że mimo tego, umieściłam w nim sporo elementów, które chciałam, aby się pojawiły, gdyż stanowią istotę "Fałszywego księcia": zdeterminowana walka o władzę, polityczne rozgrywki, sporo tajemnic, ale i przemiana głównego bohatera, który w końcu ukazuje się jako zupełnie inna osoba. Pozostało jednak również sporo aspektów, których nie dałam rady wyciągnąć: głównie dlatego, że nie chciałabym przyszłym czytelnikom "Trylogii władzy" psuć przyjemności z poznawania zawartej w niej historii. A jednocześnie liczę, że zachęcę Was do tego pozostawiając tyle niewiadomych. (Chcę oddziałać na waszą detektywistyczną naturę :D). Czy czujecie się przekonani, ocenicie sami. Lecz jeżeli macie ochotę na naprawdę dobrą przygodę, kilka godzin zupełnie oderwanych od rzeczywistości, powieść Jennifer Nielsen nie powinna Was zawieść.



Liczba stron: 392
Wydawnictwo: Egmont
Cena wydawnicza: 
Cena nabycia: --

Więcej zdjęć: