Przepraszam za drobne opóźnienia, ale... natłok obowiązków... sami rozumiecie. :c

piątek, 30 października 2015

Kieszonkowe recenzje #3

Witam wszystkich!

W dzisiejszych Kieszonkowych recenzjach chciałabym przedstawić Wam niewielkich rozmiarów książeczkę, która jest idealna. IDEALNA. Na tę porę. Na coraz chłodniejsze wieczorki, poranną szarugę za oknem oraz rozdeptane, wilgotne listki błyszczące na chodnikach pomarańczowymi i czerwonymi kolorkami. Może nie do końca wesoła, ale bardzo przyjemna w lekturze. Może nie napisana barwnie, ale trafia prosto, do każdego. A przynajmniej ja bardzo miło ją wspominam.

Barbara Kosmowska - Samotni.pl

Wydawnictwo: W.A.B.
Cena okładkowa: 29,90 zł
Cena nabycia: 2,99 zł (Empik)
Liczba stron: 227



Idealna na jesienne wieczory historia o dwójce nastolatków: Joannie oraz Wiktorze. Nie mają oni idealnego życia, daleko im nawet do pełnego szczęścia. Ona: mieszka ze starszą siostrą-nauczycielką, gdyż jej mama zmarła kilka lat temu. On: opiekuje się chorą babcią, podczas gdy jego rodzice pracują i na stałe mieszkają w Anglii. Ponadto, ciągle brakuje mu pieniędzy, zwłaszcza na lekarstwa, stąd wplątuje się w 'nieodpowiednie towarzystwo'. A po tym od razu pojawiają się problemy ze szkołą, ze znajomymi.  Kilka kroków do załamania całego, dotychczasowego życia. Ale jak zejść z tej krawędzi i przestać obawiać się każdej, kolejnej minuty, skoro problemy tylko rosną i rosną? 

Od chwili ujrzenia tej książki.., a raczej książeczki na półce, nie wiązałam z nią wielkich nadziei. Nawet nie chodzi o kwestię ceny: 2,90 w empikowym outlecie to co prawda kusząca kwota, ale nie tylko ze względu na nią, zdecydowałam się dać 'Samotnym' szansę. Okładka. Tak, okładka to był główny czynnik motywujący. Prościutka: pustynie, bezchmurne niebo. I ludzie. Choć jest ich wielu i wydawać by się mogło, że się widzą, są sami. Nikogo nie ma przy nich. Bo ileż razy spotykamy się z sytuacją, gdy wszędzie otacza nas pełno znajomych, członków rodziny, ale przy nas nie ma nikogo. Nikogo, kto podałby pomocną dłoń czy poklepał po ramieniu. 

Po takim wprowadzeniu, wydaje mi się, że bez problemu wyobrazicie sobie nastrój książki, sytuację głównych bohaterów. Ale nie myślcie, że cała historia to pesymistyczne myśli dwójki dzieciaków, które nie mają z kim dzielić swoich smutków. O nie! Po pierwsze: trudno tu mówić o dzieciach. Autorka wykreowała bowiem młodych ludzi. Nie dorosłych, ale i nie beztroskie maluchy. Choć ich historia składa się z różnych wydarzeń, wiele ich łączy. I chyba właśnie dlatego, dochodzi do wspólnych spotkań, zapoczątkowujących przyjaźń, a nawet coś więcej.

Przechodząc już do kwestii bardziej konkretnych, do powiedzenia mam niewiele. Język jest prosty, może niezbyt wyrafinowany czy oryginalny. Typowy dla polskiego pisarza tworzącego powieści młodzieżowe. O! Wydaje mi się, że to najlepsze możliwe porównanie. Opisów zaledwie garstka, kilka okazji do uśmiechu również się znajdzie, aczkolwiek głębszych emocji na tym polu, powieść na mnie nie wywarła. Ot, taki zwykły styl pisania. Z większą ilością uczuć, spotykamy się na płaszczyźnie tworzenia bohaterów, którym bez dwóch zdań można przypisać rzeczywistość i pełnię ludzkiego charakteru. Niby tacy szarzy ludzie, jak to każdy. Natomiast, sposób, w jaki Barbara Kosmowska ich ukształtowała, wyciągnęła od każdego najistotniejsze cechy charakteru (a raczej ich kompilację: codzienną, choć dobrze połączoną), stanowi sedno całej historii. Bowiem dzięki postaciom Asi i Wiktoria, ma ona sens i tworzy świetną atmosferę do przemyśleń.

Nie przedłużając niepotrzebnymi słowami, książka w sam raz nada się na krótką, refleksyjną chwilę. Usiąść, odpocząć, poczytać. Mnie treść zmotywowała do poświęcenia jeszcze minutki, na przemyślenia. I dałoby się dużo mówić, rozważać, analizować. Ale po zakończeniu przygody z "Samotnymi", zdałam sobie sprawę, że warto pamiętać o jednym:  są tacy, którzy mają gorzej. I nawet jeśli mnie jest źle, nazywam swoje problemy nierozwiązywalnymi, trudnymi, to za każdym razem mijam się z prawdą. Bo to ich problemy są trudne. Co stanowi bowiem większą trudność od samotności?

Więcej zdjęć:

***

Niedługi post, ale kto ma teraz czas na czytanie ciągnących się tekstów? W niedługim czasie pojawi się jednak również kilka pełnowymiarowych recenzji książek, które udało mi się przeczytać w ciągu ostatniego miesiąca.. no, półtora. (Nie jest to zbyt liczna gromadka niestety :c). W weekendy staram się uzupełniać braki, robić postowe zapasy (zima idzie, cza się szykować :|), ażeby było, co komentować. A tymczasem życzę wszystkim (i sobie!) odpoczynku, chwili wytchnienia i choćby garstki czasu na ciekawą lekturę w to jesienne zabieganie! :)