Przepraszam za drobne opóźnienia, ale... natłok obowiązków... sami rozumiecie. :c

sobota, 26 września 2015

Alexandra Adornetto - Blask

Liczba stron:
Wydawnictwo: Bukowy Las
Cena wydawnicza: 
Cena nabycia: ok. 8zł (Świat książki)
Seria: 
Tom: I

O czym książka?
Nie chcąc Was na wstępie okłamywać, powiem, że jest to romans. Jakby nie patrzeć, taka prawda i żadnym sposobem tego nie przeskoczymy. Możemy próbować zaszufladkować 'Blask' do fantastyki - bo anioły, bo siły zła etc. No możemy. Możemy wrzucić ten tytuł do etykietki 'obyczajówka'. Również dałoby radę, gdyż elementy codziennego życia głównych bohaterów, szkolne przygody, problemy dorastania pojawiają się i uzupełniają tajemniczo-magiczny klimat o nutę normalności. Ale bez dwójki nastolatków oświetlanych przez słońce, bez przystojnego Xaviera oraz 'świeżutkiej' Bethany nie byłoby tej historii, nie byłoby tej książki. Stąd, z przykrością zawiadamiam: to romans.
Ale i tak spróbuję Was przekonać, że ma on w sobie coś ponad standardowe 'kobiece powieści' i łączy w sobie znacznie więcej elementów.
Przede wszystkim: w pozycji śledzimy głównie losy trójki aniołów: Gabriela, Ivy oraz wspomnianej już wyżej, Bethany. Przybywają oni na ziemię w celu szczerzenia dobra oraz zachęcania ludzi do przeciwstawiania się złu. I właśnie z tego powodu lądują w Venus Cove, miasteczku, w którym 'przecież nic się nie dzieje'. Jak się okazuje, to zdanie mija się z prawdą, o czym, oczywiście, z czasem wszyscy się przekonamy. Ale, aby wypełnić nam czas oczekiwania, autorka wplotła między strony sławetny wątek romantyczny: między nowonarodzoną anielicą (nie mylić z wampirami ze Zmierzchu :|) a szkolnym ciachem, opatrzonym w standardowy schemat: 'wszystkie mnie podrywają, ale ja chcę Bethany'. 

Wygląd:
Pierwszą zaletą, która rzuciła mi się w oczy, to klasyczność i prostota okładki - zarówno z przodu, jak i z tyłu. Graficy oszczędzili nam niepotrzebnego brokatu i błyskotek na rzecz pięknej ilustracji stylizowanej ciut na zdjęcię z białym, wypukłym tytułem oraz nazwiskiem autorki. Niczego niepotrzebnego, do wyrzucenia po prostu nie ma. Również po obróceniu książki jedyny ozdobnik stanowi tekst opisu przykuwający wzrok i skupiający go na tym, na czym trzeba: treści. Dzięki temu, nie sposób nie zauważyć także licznych patronatów oraz 'bestsellera New York Timesa'. Bo chwalić się też trzeba umieć. (:|).
Wewnątrz, otrzymujemy obszerne, czarne skrzydełka z biogramem Alexandry oraz fragmentem tekstu opisującym pierwsze rozpostarcie skrzydeł przez Bethany na ziemi. Moment z pewnością zachęcający do lektury.
Kończąc akapit, dodam dwa słówka o samym wyglądzie stron. Czcionka taka jak lubię, papier taki jak lubię, kartki takie jak lubię. (Nic dodać, nic ująć :D). Tytuły rozdziałów pozwalają na lekkie rozeznanie się w sytuacji 'co czeka nas dalej', a na dodatek, każdy został opatrzony fotografią drobnego piórka. Może gdyby zebrać je wszystkie razem, dałoby radę zrobić sobie własne skrzydła? ^^

Koncepcja:
Skoro doszliśmy już do pomysłu, mogę powiedzieć, że spodobał mi się pół na pół. I dodam, że to będzie bodajże jedyna większa wada, którą dostrzegłam i do której z czystym sumieniem mogę się przyznać. Schematyczność. Kupując książkę, zwłaszcza po przeczytaniu opisu, wiedziałam, jak ta powieść się zacznie. O jakie przełomowe wydarzenia zahaczy. I jak się mniej więcej skończy. Czułam, że może być tak, a nie inaczej. Oczywiście, treść podczas lektury przysporzyła mi wiele niespodzianek: mniejszych i większych, ale kilka z wcześniejszych spekulacji niestety się sprawdziło. Wiadomo: przylecą anioły, będą się udamawiać w nowym lokum, Bethany pójdzie do szkoły, spotka Xaviera, młodzi poczują chemię, rozmowy, rozmowy, rozmowy, zdradzenie tajemnicy, duże kłopoty, rozwiązanie ich, nadejście 'sił zła' w postaci kolejnego przystojniaka. Ktoś w tym momencie mógłby posądzić mnie o bezczelne spoilerowanie, ale nie mówcie mi, że nie spodziewaliście się akurat takiego ciągu akcji? 
Dobrze, kończymy tę krytykę, bo aż niemiło się robi, gdy trzeba pojechać po lekturze, która tak przyjemnie umiliła mój czas. Przede wszystkim: za sprawą wyróżniających historię aniołów. Rzecz jasna, nie pierwsze to dzieło dla młodzieży, w którym główną rolę grają upadłe anioły, nefilim i inne cuda fantastyki. Zauważcie jednak, że większość tych tekstów skupia się raczej na złym zachowaniu i cechach charakteru. A przynajmniej, nie takim, o jakie posądzać można wysłanników z Nieba. A tu: pierwszy raz spotykam się z takim wyobrażeniem, jakie sama kreowałam w mojej głowie. Czyste, dobre i znające swój cel. Przez rozdziały przewijają się myśli Beth, czyny Ivy oraz Gabriela. Dzięki temu czujemy mocną kreację prawdziwych aniołów.
Ale o tym jeszcze niżej, bo nie lubię gdy akapity nie są równe względem siebie. (>:|).

Bohaterowie:
I znów postaci dzielimy na dwie grupy: takie, które spotkamy w prawie każdej młodzieżówce, wręcz nałogowo powielane przez autorów oraz takie, które rzeczywiście czynią książkę wyjątkową. Do pierwszego grona zaliczymy rzecz jasna prawie w całości grono kolegów i koleżanek, którzy stanowią zwyczajną szarą masę. Przyjaciółki Beth ćwierkające o balu, kumple próbujący się z nią umówić. Standard. Do tego, bez jakichkolwiek wyrzutów sumienia mogę dorzucić Jake'a Thorne'a bądź jak ja go nazywam: Sebastiana. Skąd ten Sebastian? Z 'Darów Anioła'. A skąd się one wzięły w 'Blasku'? Właśnie postacią Jake'a, stanowiącego idealnego sobowtóra dla Seby. Kropka w kropkę.
Chociaż nie lubię nakładać na siebie limitu słów, Was też powinnam szanować i oszczędzać, więc prędko jedziem do końca.
A w finale: gołąbeczki - Xavier oraz Bethany. Jeśli chodzi o chłopaka: wiadomo, że tego typu postać musi mieć kilka cech idealnego faceta: troskliwość, odpowiedzialność, bezwarunkowa miłość,... klata i uśmiech. Bez tego ani rusz. Bethany z kolei.. hm.. nie, nie irytowała mnie. (Brawa dla niej! ^^). Może to za sprawą tego, że po raz pierwszy odkrywała tajniki ziemskiego życia i wszystko było dla niej nowe. Forma pierwszoosobówki sprawdziła się więc w 100%. Bo gdy czyta się o nauce prostych, domowych czynności albo o podziwianiu przeciętnego krajobrazu, momentami aż uśmiech nie może zejść z twarzy. A jeśli mi nie wierzycie, powiedzcie: kto z Was zachwyca się fakturą piasku, mnogością doznań, które spowodowane są chodzeniem po nim? Ja tam ograniczam się do marudzenia: 'ale ten piasek gorący'. Co kto lubi.

Fabuła:
Pomimo iskierki schematyczności, o której wspomniałam, a propos koncepcji: powieść wciąga bez reszty. Obfituje w zwroty akcji, które w większości przypadków kończą rozdział, nakłaniając nas do natychmiastowego przewrócenia kartki. Przepełniona jest zabawnymi dialogami, tekstami i komentarzami, potrafiącymi naprawdę poprawić mi humor. (Zwłaszcza, gdy w wakacje pogoda bawiła się w jesień :C). Nawet wątek romantyczny ma w sobie 'coś', czego brakuje niejednemu literackiemu związkowi : delikatność, ostrożność i miłość. (Wątek romantyczny ma miłość, ale im powiedziałam! :|). Serio. Tu nie ma burz, piorunów, trzaskania drzwiami i wyrzucenia ze znajomych na Facebooku. Powolne, rozwijające się, poznające drugą połówkę uczucie. Choć, rzecz jasna, gdy pojawia się po drugiej stronie rywal, nie zawsze obejdzie się bez błyskawic. Pomimo tego, cała historia emanuje ciepłem, emanuje dobrem, emanuje szczęściem. I przeczuciem, że to musi się dobrze skończyć. Chociaż po drodze nie będzie łatwo.

Do końca..
To uczucie, gdy w powyższych akapitach, napisałam wszystko, co miałam ująć w zakończeniu. (:_:). Może jeszcze dwa słowa napomknę o mojej historii (obfitującej w wydarzenia :|) wiążącej się ze zdobywaniem 'Blasku'. Musiałam się sporo nagimnastykować, fakt. Gdy składałam zamówienie w Taniej Książce, powieść na kilka chwil przed dodaniem do koszyka okazała się niedostępna. Gdy chciałam zakupić ją w Empiku, również widniała informacja o brakach w magazynie. Obszukałam wszelkie możliwe dyskonty internetowe. Liczyła się także cena, która na TK wynosiła 8zł. A ja, uparta niczym osioł, musiałam kupić ją właśnie za taką sumę. Bo skoro raz znalazłam, to i drugi się uda. Niestety, nie udawało. Dopóki nie zdecydowałam się na drobne zakupy ze Świata Książki. Patrzę: Blask. Patrzę: 8zł. Mówię: biorę. Bez wahania klikam co potrzeba, aby znaleźć się przy podsumowaniu zamówienia. Wszystko pięknie cacy, gdy przychodzi mi wiadomość, iż 'Blask' jest chwilowo niedostępny, więc moje zamówienie zostanie opóźnione do momentu pozyskania brakującego tytułu. Byłam cierpliwa. Oj, byłam. Ale i cierpliwość się opłaciła, bo po upływie około dwóch tygodni, odebrałam przepiękną, dużą paczuszkę, po której otwarciu, w stosie odnalazłam pozycję Adornetto sprowadzaną (specjalnie dla mnie :|) z magazynu.
I tak, Proszę Państwa, prezentuje się historia mego życia. Bądź co bądź, cieszę się, że książkę zdobyłam. Zdobyłam, przeczytałam, pochwaliłam. Czytelnicze veni, vidi, vici w pełnej krasie. Tak więc, czas zacząć polowania na tom nr 2. Mam nadzieję, że będzie równie wart zachodu co 'Blask: bardzo ładnie wydany, obfity w litery i strony, a także przede wszystkim: z anielską historią.

Więcej zdjęć: