Przepraszam za drobne opóźnienia, ale... natłok obowiązków... sami rozumiecie. :c

czwartek, 10 września 2015

Marcin Mortka - Droga pod Pękniętym Niebem

Liczba stron: 233
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Cena wydawnicza: --
Cena nabycia: 12,99zł (Biedronka)
Seria: Dom pod Pękniętym Niebem
Tom: II


O czym książka?
Najprościej zrobię, gdy wstawię TUTAJ link do recenzji pierwszego tomu. Tam cała fabuła została przedstawiona i omówiona. W wypadku tego tomu, nie ma zbyt wiele do dodawania. Dalej są monstra. Dalej są dzieciaki, które muszą jako poradzić sobie w.. już nie tak nowej sytuacji, aczkolwiek dalej dosyć trudnej. Bo jak można żyć, gdy za ogrodzeniem schroniska czyha na Ciebie stadko potworów? Jedynym urozmaiceniem jest samotna wyprawa Heather, opuszczenie Domu pod Pękniętym Niebem, w celu lepszego poznania dziwnych stworzeń oraz znalezienia sposobu na ewentualne przemienienie ich z powrotem w ludzi. No i w celu Nolana. Ale tu chyba nie pozostaje wiele do tłumaczenia.






Wygląd:
Chyba najtrudniejsza umiejętność, którą wypadałoby posiąść z pisania recenzji to opisywanie i ocena wyglądu książek jednego cyklu. Zwłaszcza, gdy prezentują się prawie tak samo. ( :_: ).
Dobrze zatem. W 'Drodze..' faktycznie została nam przedstawiona na ilustracji tytułowa droga. Widzimy również samochodzik i wielkie łapy potwora, chyba nawet te same, które pojawiły się w poprzedniej części. Nie no, cieszę się, że oprawa graficzna nie została zmieniona, dalej czaruje wyjątkowością, starannością, a jednocześnie bardzo ładnie zdobi półkę, na której zostały ulokowane, póki co dwa, tomiki 'Nieba'. 
Z nowości, strony z pamiętnika Heather odróżnia od reszty tekstu kursywa, ale to chyba widać od razu, więc nie ma co się rozdrabniać. Jedziemy dalej, obiecuję, że dam upust słowom w kolejnych akapitach.





Koncepcja:
Na pewno cieszę się, że autor nie poprzestał na postawionym sobie w poprzedniej części pomyśle, ale śmiało dalej go realizuje także w tym tomie. Choć oczywiście, nie obyło się i bez drobnych poprawek koncepcji 'Domu..'.
Ogółem mówiąc, tutaj, akcja jest budowana w nieco inny sposób: podróżny. W tytule mamy drogę, to i historia wokół drogi musi się toczyć. A i toczy się. Gdy Heather opuszcza dotychczasowe schronienie, a więc również swoich przyjaciół, rozpoczyna wędrówkę. Wędruje i wędruje, przemierza lasy, jeździ drogami. Spotyka ludzi, z którymi kontakty i interakcje fundują nam dalszy ciąg historii, kolejną dawkę przygód. Podobało mi się, że autor skupił się właśnie na tworzeniu losów bohaterów, zamiast poświęcaniu niepotrzebnych stron na rozwlekłe dylematy i rozterki. Poszukując tego typu treści: harlequiny czekają ( :D ). Ja cieszę się, że postawił na dynamikę.
Z nowych pomysłów, pojawiających się dopiero w tym tomie jest także pamiętnik Heather, którego wyrywki zostały umieszczone w poszczególnych partiach tekstu, zazwyczaj w formie dwóch niecałych stron na początku rozdziału. Umożliwia nam to zasmakowania nieco pierwszoosobówki ze wszystkimi korzyściami, jakie ona niesie: emocje, wrażenia itepe, a zarazem poznania myśli dziewczyny, jej planów, snów. Wiadomo, że w narracji trzecioosobowej, nie zawsze to i owo się zmieści.

Bohaterowie:
Aspekt, który rzuca się w oczy przez większą część powieści, jak i po niej to mnogość różnorakich bohaterów. Spotykamy i emerytów z domu starców, i motorowców, i jeszcze innych szaleńców. Wszystko to pokazuje, jak różni ludzie poradzili sobie z nowo zaistniałą sytuacją, a zarazem, jak już wspomniałam, buduje nowe wątki, łączy wydarzenia. I to właśnie dzięki nim, opowieść ma jakikolwiek sens i czymś się wyróżniania. Bo, nie ma się co oszukiwać, wędrówki przez las uprawiane są w co drugiej przygodówce.
Nie ma akapitu o postaciach, bez trzech słów o głównej bohaterce. Heather. Heather. Heather. Zacznijmy od tego, że podoba mi się to imię. Nie jest nad wyraz słodkie, zdrobnione bądź głupie. Dla małej dziewczynki i poważnej kobiety. W sam raz. Na każdy wiek! No pasuje, pasuje... (I właśnie takie wnioski wysnułam po głębokiej analizie osobowości :|). Nastolatka na pewno zebrała sobie nieco doświadczeń, nierozsądne pomysły zdarzają się jej rzadziej i w mniejszym stopniu razi niedojrzałością. (Te trzysta stron historii zrobiło swoje :|). Daje sobie radę sama w dziczy, nie mam do niej żadnych zastrzeżeń.
Warto docenić też całkowitość ludzkiego charakteru, jakbym to ładnie powiedziała, którą przelał na karty papieru Mortka. Nie ma albo dobrych, albo złych. Nie no.. są. Za to, przynajmniej nie widać tego na pierwszy rzut oka i nie zawsze do końca przewidzisz, co wydarzy się dalej i co zrobi ten, a ten człowieczek. Pojawiaja się niespodzianki, zaskakujące odkrycia wśród tłumu bohaterów. Zabawę w detektywa można przeprowadzić ^^


Fabuła:
Biegnie i biegnie. Może nie zawsze jak struś pędziwiatr, ale niczym wielbłąd ciągle ma siły, aby się poruszać. Tymże oto, barwnym porównaniem, pragnęłam przedstawić Wam, że w książce ciągle coś się dzieje. Dużo się dzieje. Autor, co rusz wyciąga bohaterów z przeszłości, czyny i wydarzenia, mające miejsce dawniej, dlatego też bez znajomości 'Domu..', trudno będzie komukolwiek przebrnąć przez 'Niebo..'. Przyznam się szczerze: czytałam obie części jedna po drugiej, a i tak przyłapywałam się na sięganiu w głąb pamięci: kim był ten, a ten człowieczek? :O. Oczywiście, otrzymujemy również solidną dawkę nowych postaci, nowych sytuacji, niekiedy jeszcze ciekawszych niż poprzednie.
Już od początku dostajemy dawkę emocji i wrażeń, poczynając od 10 strony, na której po raz pierwszy w tym tomie napatoczy nam się potwór. Choć te ataki, po jakimś czasie stają się już nieco schematyczne, na pewno nie nudzą. (Trudno jest ziewać, gdy za chwile skoczy na Ciebie gigantyczny glonojad :D). Jeśli chodzi o dalsze momenty, wydaje mi się, że większość czytelników odnalazłaby strony dla siebie. Mamy i mnóstwo akcji, dynamiki, walk, alarmów, walk, ucieczek. Ale jest i miłość. Tak, udało się przemycić delikatny niczym powiew wiosennego wiatru wątek romantyczny! Oczywiście, spowodowało to, iż skakałam na łóżku ze szczęścia, choć żałuję, że został okrojony do rozmiarów kilkunastu zdań. Ale nie zdradzę, nie zdradzę, kto z kim, co i jak. Siadajcie, czytajcie, odkrywajcie!
No i na koniec: zakończenie, które pozostawiło trochę wątpliwości. A choć nie było może w stu procentach takie, jakiego bym się spodziewała, trudno mówić tu o rozczarowaniu. ( Zakończenia są super ^^ ).


Do końca..
Gdybym musiała teraz ocenić, który tom, moim zdaniem, można by uznać za lepszy.. to bym tego raczej nie zrobiła ( :D ). Książki, mimo, iż należące do jednej serii, wydają się mi być po prostu różne, wykreowane w inny sposób, ciutkę innym stylem. Choć może głównie chodzi o pomysł, język aż tak się nie zmienił. Odnoszę jednak wrażenie, że pierwsza część, będąca zaczątkiem historii Heather i jej przyjaciół, ma w sobie trochę więcej ze wspomnianych przeze mnie wcześniej, cyklów Jutro bądź Gone. Nie uważam tego osobiście za coś złego, gdyż książki te mi się także podobały. Ale wiadomo, więcej oryginalności bardziej popłaca, a rozwój sytuacji i bohaterów najczęściej działa jednak na ich korzyść. Powiedzmy, że stawiam na 'Drogę..'.
Zawsze lubię czytać opinie innych na temat przeczytanych przeze mnie, zwłaszcza ostatnio, tytułów. W wypadku 'Pękniętego Nieba', miałam styczność z pełną faerią recenzji: same plusy, same minusy, mieszanki, wszystko. I nie jestem przekonana, czy udałoby mi się Was zachęcić do sięgnięcia po tę trylogię: wolny człowiek, wolny wybór. Lecz chciałabym, abyście podjęli się chociaż pierwszego tomu. Bo naprawdę warto. Gusta gustami, ale to jest przygoda! Prawdziwa przygoda!

Więcej zdjęć:




A jaka POLSKA książka ostatnio Was zaskoczyła bądź zachwyciła?
Podajcie choć jeden tytuł, chętnie zagłębię się we współczesną lekturę naszych rodaków ^^