Przepraszam za drobne opóźnienia, ale... natłok obowiązków... sami rozumiecie. :c

poniedziałek, 13 lipca 2015

Mats Strandberg & Sara B. Elfgren - Krąg

Liczba stron: 574
Wydawnictwo: Czarna Owca
Cena wydawnicza: 36,90 zł
Seria: Engelfors
Tom: I

O czym książka? 
WITCH w Engelfors, czyli 7 Wybrańców odkrywających w sobie magiczne siły do walki ze złem: Linnea, Minoo, Anna-Karin, Vanessa, Rebecka, Ida i Elias. Nie wiem, czy da się powiedzieć coś więcej mówiąc ogólnikami. Seria należąca do postrachu dla leniwych, gdyż każdy kolejny tom jest grubszy od poprzedniego, a ten trzeci, finałowy - Klucz - z 808 stronami, gdyby wykonać je z grubszego papieru, stanowiłby całkiem skuteczne narzędzie zbrodni. Zwłaszcza zrzucając go z dziesiątego piętra.


Wygląd:
Krąg zdecydowanie należy do serii książek, których trzymanie w dłoniach sprawia ogromną przyjemność. Nie wiem, od czego to zależy: czy od szerokości grzbietu, czy przyjemnego materiału okładki.. po prostu tak jest. Zaczynając od oceny pozytywnej: Motyw wykorzystany na okładkach przykuwa uwagę i idealnie dopasowuje się do klimatu powieści. Nadaje jej tajemniczości, cieni, a zarazem przepięknie zdobi brzegi. Biorąc pod uwagę mój konkretny egzemplarz, pozycja wykonana jest z dobrej jakości kartek - nie za cienkich, drewnianokremowych, porządnie przyklejonych do wierzchniej warstwy. (Jakbym recenzowała deski podłogowe ^.^ ).
Jeszcze taka drobnostka, na którą zwróciłam uwagę, ponieważ mój umysł doszukuje się zawsze rzeczy irracjonalnych i pozbawionych sensu.. Kim jest Tara? Dla spostrzegawczych: na dole okładki mamy rekomendację pewnej Tary. Niestety, nie wiemy kim/czym jest owe imię/nazwa. A szkoda, gdyż zawsze zwracam uwagi, kto patronuje danemu tytułowi. Tara.. hm.. no, niech będzie.
Na koniec akapitu, nieco mniej przyjemne uwagi. Ilustracja okładkowa. Doceniam wypukłość literek tytułowych księgi, zawsze lubię pojeździć sobie palcem po takich ekstrawagancjach (:| ). Lilie w wieńcu pogrzebowym także, zwłaszcza ze znajomością treści, oddziałują na czytelnika. Ale po co ta krew? Te piórka, margerytki i kapiące zewsząd, jak kleksy do zeszytu, krople krwi? Według mnie, pomysł średni, wykonanie jeszcze gorsze. (Szczera do bólu, niestety :|)


Koncepcja:
Zanim kupiłam pierwszy tom trylogii Engelfors, byłam bardzo pozytywnie nastawiona do fabuły, zaciekawiona pomysłem autorów. (Tak na marginesie.. Wytłumaczy mi ktoś jak można pisać książkę w dwie osoby? Dopatrywałam się nawet dwóch różnych charakterów pisma, ale nic :c). Chciałam wciągnąć się w mroczny klimat wypełniony tajemnicami po brzegi, odkrywanie sekretów z przeszłości, dramaty i zwroty akcji. Natomiast, już po lekturze.. mój zapał w związku z tym tytułem osłabł. Delikatnie. Dlaczego? Cóż mogę poradzić, iż dostałam zupełnie coś innego, od tego, co oczekiwałam. Wydaje mi się jednak, iż główny problem tkwi w samej fabule, dlatego tam rozwinę bardziej me niechęci wobec Kręgu.


Bohaterowie:
W świecie pierwszoosobówek pisanych z perspektywy głównej bohaterki, powieść z narracją trzecioosobową opisującą życie 6 dziewczyn stanowi interesującą alternatywę. Nie raz słyszałam opinie, iż utrudnia to czytanie, imiona bohaterek nie wchodzą w pamięć, są mylone i w efekcie gubimy się w treści. Fakt, to wyzwanie zamiast jednego imienia zapamiętać sześć, ale nadal nie przewyższające umiejętności przeciętnego ucznia. Ja, jako czytelnik nie zawsze do końca uważny, a już na pewno nie charakteryzujący się pamięcią doskonałą (life is brutal :_:), bez problemu podołałam temu zadaniu i już po kilkunastu stronach wyłapywałam kto jest kim.
Strandberg i Elfgren położyli spory nacisk na ukazanie różnorodnych kłopotów rodzinno-społecznych panujących wśród nastolatków. Umożliwiła im to właśnie narracja. Mamy możliwość wejść do domu każdej z dziewczyn, poznać ich sytuację, rodziców, rodzeństwo, otoczenie znajomych, w którym się obracają. Oczywiście, u każdej wszystko wygląda inaczej. Spotykamy się ze spięciami na linii matka-chłopak, rodzice-dziecko, a także z problemami  pierwszych miłości (to dopiero problem :|), braku tolerancji wśród kolegów, akceptacji samej siebie czy uzależnień. Dla niektórych może być to nużące (wtedy cała powieść będzie dla Was katorgą :s), mnie nie przeszkadzało, wręcz uzupełniało resztę. Albo raczej stanowiło podstawę powieści.
W dwóch ostatnich zdaniach: bohaterowie wykreowani wystarczająco, zwłaszcza główne. Każdej poświecono moim zdaniem odpowiednią ilość stron i czasu, by ukazać ich charakter, osobowość. Jak na tytuł młodzieżowy: sukces. (Fanfary i oklaski ^^).


Fabuła:
No i dotarliśmy.. Przechodząc już do rzeczy: książce brakuje tego, za co została rozsławiona. Mroku, tajemnic, strachu i niebezpieczeństw (zerkając na opis okładkowy c:). Spodziewałam się budowania napięcia, skoków adrenaliny, czegokolwiek. Przeglądając w głowie całą historię przedstawioną w 'Kręgu', momentów odpowiadających powyższym słowom było zaledwie kilka. Może kilkanaście, jednak nadal niewystarczająco wiele zbaczając na objętość książki. Fakt, były wydarzenia zaskakujące, budzące niepokój, niepewność. Zwłaszcza sceny śmierci, stanowiące trzon 'mroczności' powieści. Ale w międzyczasie działo się niewiele. Dziewczyny miały swoje problemy, dziewczyny nie wiedziały, co się z nimi dzieje, dziewczyny się kłóciły, dziewczyny się godziły. Czytało się przyjemnie i szybko. Niestety tylko tyle. I wiadomo, nie chcę też nazbyt marudzić, gdyż powieść naprawdę pozwala wejść do świata Engelfors i poświęcić mu aż za wiele czasu, głównie za sprawą prostego, a zarazem wypracowanego języka autorów, ale.. no.. :c


Do końca..
Choć nigdy nie oceniałam książek w skali punktowej, powieść Matsa i Sary dostałaby tak ok. 6,5/10. Sam styl autorów, pomysł były naprawdę dobre. Jak już wspomniałam wcześniej, pozycja ta pochłonęła mnóstwo moich godzin, dni. Z zaciekawienia, co się wydarzy dalej, wertowałam rozdział po rozdziale. Czekałam na burze i pioruny. Na trzęsienia ziemi i tsunami. Natomiast spotykałam się wyłącznie z deszczem: objawiającym się pod różnymi postaciami, zmieniającym się od mżawki po ulewę, ale na tym kończąc. To nie zmienia faktu, iż po kolejny tom zapewne sięgnę, głównie za sprawą bohaterek, chcąc poznać ich dalsze losy. I mając nadzieję, że autorzy w drugiej części nieco podniosą sobie poprzeczkę, by choć kilka razy schować czytelników pod kołdrę.


























Przepraszam, że dzisiejsza recenzja jest chyba trochę krótsza od poprzednich, ale starałam się pisać jak najbardziej konkretnie, a zarazem trudno było mi dodawać więcej informacji, gdyż to co się pojawiło, uważam za wystarczające.

 Jestem również ciekawa Waszej opinii na temat nowej formy publikowania zdjęć: czy nie przeszkadza Wam ona w czytaniu? Który sposób przedstawiania fotografii był Waszym zdaniem wygodniejszy przy lekturze? Bardziej przejrzysty? Piszcie :)