Przepraszam za drobne opóźnienia, ale... natłok obowiązków... sami rozumiecie. :c

niedziela, 26 kwietnia 2015

Amy Kathleen Ryan - Blask

Liczba stron: 407
Wydawnictwo: Jaguar
Cena wydawnicza: 37,90 zł
Seria: Gwiezdni wędrowcy
Tom: I

Zdjęcia, zdjęcia, zdjęcia:


O czym książka? Powieść zalicza się do gatunku science-fiction. Opowiada historię Waverly, a także Kierana, zamieszkałych na statku kosmicznym Empireum. Zostaje na niego przeprowadzony atak przez drugi pojazd - Nowy Horyzont. W  jego wyniku, najeźdźcy porywają wszystkie młode dziewczęta. Empireum natomiast skazują na zagładę. I pojmane, i ci, którzy ocaleli muszą zmagać się z wieloma trudnościami, by ostatecznie, przywrócić dawny porządek. (W rzeczywistości całość brzmi nieco lepiej niż.. TO, co Wam tutaj przedstawiam :s)

Wygląd: Książka... wygląda.. jak.. książka. Tak, to jest to. Co prawda, nieco wybrakowana, gdyż nie ma skrzydełek, ale.. jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. Okładka przyciąga uwagę i, choć, jak dla mnie, średnio nawiązuje wyglądem do treści, to prezentuje się naprawdę intrygująco. Taki błyszczące oczko. (^^). Dodatkowo, po obu stronach, znajdują się elementy śliskie (te takie, które hamują tarcie :|), co również poprawia jakość pozycji. Bardzo podoba mnie się natomiast wiadomość ukryta pod opisem. Czujemy, że coś będzie się powieści działo, jakaś intryga, tajemnice. Wewnątrz, kremowe karteczki, pachnące ukochanym książkowym zapachem. Literki dość szerokie, dostosowane do wygodnego czytania. Całość podzielona na kilkanaście, niezbyt długich rozdziałów, a także, bodajże 4 części. Takie ułatwienia sprawiają, że 'Blask' wertuje się naprawdę błyskawicznie.

Pomysł: Powiem na wstępie: rzadko wybieram science-fiction. Nigdy mnie nie ciągnęło, do tych wszystkich zagład Ziemi, podróży międzyplanetarnych, kosmitów  etc. Lepiej czułam się w naszej rzeczywistości. (Nie, wśród kosmitów nie czułabym się raczej zbyt dobrze. To chyba przez te zielone antenki na głowie. Tak niebezpiecznie dyndają na różne strony :|). Decydując się na zakup pozycji, przeważała przede wszystkim cena (5zł), która pozwalała zaryzykować, spróbować czegoś nowego.
Tak więc, nie mam zbyt dużego doświadczenia w tym gatunku. I nie wiem także, czy pomysł wykreowany w 'Blasku' jest oryginalny czy też skłaniać się raczej ku oklepanemu banałowi. Według mnie, cały, stworzony w powieści świat jest niesamowity, dopracowany pod wieloma względami.  Przy tym ta odległość od realizmu sprawiała, iż niejednokrotnie, decyzje oraz posunięcia bohaterów mnie dziwiły, oburzały, odstręczały bądź przerażały. Mowa tu zwłaszcza (UWAGA! MINI SPOILER! Taki malutki, naprawdę. ) o wątku bezpłodności na Nowym Horyzoncie, 'zabawy' w operacje, pobieranie zarodków. Nie potrafiłam zrozumieć, jak, nawet najbardziej zdesperowani ludzie, mogliby przyłożyć rękę do tak okrutnych czynów. (Takie przemyślenia na marginesie)
Koncepcję porwań, walki o przetrwanie - na obu statkach i w różny sposób, uważam za naprawdę udaną i będącą ciekawym pomysłem na książkę. Opisywanie wydarzeń z perspektywy Waverly, ale także Kierana, pozwala nam poznawać historię z dwóch różnych perspektyw, jednocześnie układając w głowie plan wszystkich wydarzeń. I choć, przyzwyczajona do narracji pierwszoosobowej, spotkałam się z lekkim rozczarowaniem na widok trzecioosobówki, po kilku stronach przestało mi to przeszkadzać i bez problemu wciągnęłam się w wir akcji.

Bohaterowie: Tak! To jest to! Uwaga, proszę Państwa.. przed Wami bohaterka.. ZDECYDOWANA. Konsekwentna i odważna. Udało się! Znaleźliśmy żeńską postać, która nie użala się na każdym kroku nad swoimi bezsensownymi decyzjami! Tak!
Ok, faktem jest, iż momentami miewa drobne załamania, tęsknoty za rodziną, chłopakiem, ale to tylko umacnia jej realność. Waverly od początku do końca reprezentuje wierność swoim ideałom. Od pierwszych do ostatnich stron. Nie żartuję! Ponadto, niejednokrotnie podejmuje decyzje obciążające jej sumienie, decyzje trudne i oddziałujące na jej przyszłe życie z ogromną siłą. A mimo to, idzie dalej. Zna swoje priorytety, choć także zdarza jej się zwątpić w słuszność czynów. To jedna z cech bohaterów 'Blasku', która spodobała mi się najbardziej. Brak podziału: na dobrych i złych, przyjacielskich i wrogich, czystych jak łza i czarnych charakterów. Nie ma takich postaci. Po prostu. Wiadomo, iż Anne Mather, dowódca Nowego Horyzontu,  w wyborach na aniołka raczej nie miałaby szans. Chodzi mi jednak o głównych bohaterów, jak również tych drugoplanowych mieszkańców obu statków. (Czyli ogólnie wszystkich, poza Anne :D). Weźmy takiego Kierana: z dnia na dzień musi zapanować nad grupą zrozpaczonych, osieroconych chłopców, a także nad całym Empireum. Obczaić wszelkie mechanizmy, sterowanie, doglądanie zapasów żywności, dbanie o stan techniczny. Tego wszystkiego się uczy. Metodą prób i błędów. Los wyznacza mu trudną, długą drogę, lecz on daje radę jej sprostać. Mimo iż, nie wszystkie jego decyzje są słuszne, czyny prawidłowe, a obrane środki skuteczne. To samo tyczy się Setha, Amandy, Samanthy czy Felicity. (Tak, tak, te imiona mówią Wam wszystko :D). Każdy wykreowany jest w taki sposób, że to głównie od czytelnika zależy jaką przyjmie perspektywę i w jaki sposób oceni poszczególne charaktery.

Fabuła: Akcja. Akcja. Akcja. To, pokrótce, fabuła. Opisy to wyjątki. Rozterki bohaterów to wyjątki. Niepotrzebne komentarze - wyjątki. Zbędne wątki - wyjątki. (Wątki-wyjątki ^^). Ale i po co nam one? Akcja wypełnia każdą stronę, sprawia, iż nie jesteśmy w stanie oderwać się, gdyż chcemy jej tylko więcej i więcej. Mnóstwo niespodziewanych wydarzeń, zwrotów, które zmieniają postrzeganie wykreowanego świata o 180 stopni. I choć zapewne jestem żółtodziobem (żółtym dziobem ^^) w czytaniu, wielu sytuacji nie byłam w stanie przewidzieć. Głownie dlatego, iż nie wiedziałam, czego się spodziewać.
Jestem dziewczyną. Dziewczyną, chwytającą każdy romance, paranormal romance, inny romance. I uwaga! 8/9 powieści nie zawiera ani połowy wątku miłosnego.  A książka mi się podobała. Da się? Da się. Tak więc, do wszystkich fanek: rodzących się uczuć, czułości i zakochanych: nie rzucajcie 'Blasku' w kąt. Nie odkładajcie go, tylko ze względu na to malutkie niedociągnięcie. Dla bardziej zdesperowanych, autorka wplotła w fabułę pojedyncze zdania o rozpaczy po utracie drugiej połówki itd. itd., ale ci, którzy nie są zwolennikami.. po prostu nie chcą mieć styczności z wszechogarniającą miłością (jak to brzmi.. .__. ), nawet ich nie zauważą.
Dodam, tak na zakończenie akapitu, iż nieco.. zdegustował mnie natłok przemocy, śmierci, zabijania, walenia się po głowach i innych drastycznych.. momentów. Wiadomo, trudno przeprowadzać atak drogą pertraktacji, uciekać z obcego statku za prośbą czy przejmować władzę na ładne oczy, ale.. ja jestem po prostu wrażliwa i delikatna. ( :| )

Do końca... Wydaje mi się, że powinniście być zadowoleni z lektury książki. Nie każdego zachwyci, nie każdego poruszy, lecz może stanowić przyjemny akcent, sposób na spędzenie ciepłych, majowych (czy tam wakacyjnych) dni, na słoneczku, w ogrodzie/parku/innej połaci zielonej trawki. Może nie stanowi wybitne arcydzieło (choć ja raczej takowych nie czytuję), ale za to, oderwie Was od rzeczywistości i pociągnie ze sobą w mgławicę przyszłości, odmienności i niekończącego się wszechświata.