Przepraszam za drobne opóźnienia, ale... natłok obowiązków... sami rozumiecie. :c

czwartek, 23 kwietnia 2015

Tomasz Rożek - Nauka to lubię. Od ziarnka piasku do gwiazd

Średnio wiem, jak zabrać się do tej recenzji. Nie ma bohaterów (no dobra, prawie), nie ma wydarzeń czy innych elementów świata przedstawionego. Ale dla chcącego nic trudnego, nie?
Ilość stron: 320
Wydawnictwo: W.A.B.
Cena wydawnicza: 39,90zł

Jak przystało, zaczynamy od zdjęć:



O czym książka? No jakby to Wam powiedzieć.. nie. Nie ma wampirów. Ani wilkołaków. No przykro mi - aniołów też nie. Nawet książąt nie znajdziecie. Wiem, że czujecie się rozczarowani. Ale gwarantuję, że po przeczytaniu książki Rożka, to uczucie szybko przeminie, ucieknie, schowa się za szafą i nie wyjdzie.
Ogółem mówiąc, tak jak wskazuje na to tytuł, pozycja jest o nauce. I choć wydawałoby się, że ma na celu zastąpienie jakże znienawidzonych, pomazanych i skopanych podręczników szkolnych, zadziwię: wcale na to nie wskazuje. Mimo iż, poruszane tematy dotyczą, również zgodnie z okładką (ależ ona precyzyjna!), fizyki, chemii, biologii i innych takich tam nielogicznych nudów, wszystkiego dotyka (a raczej opisuje) z zupełnie innej strony.

Wygląd: Achhh! Dla tych, którzy pozostają niedoinformowani: kolor żółty odzwierciedla całe moje oblicze. Każdemu znajomemu: bliskiemu, dalekiemu, znanemu i nieznanemu, mówiąc bądź myśląc o mnie, nasuwa się w głowie jedynie obraz tej przepięknej barwy. I teraz, wyobraźcie sobie, że widzę w księgarni książkę o niebieskiej okładce. Idę dalej. Ale nie! Zatrzymuję się. Niewielkie coś wewnątrz zwróciło moją uwagę. Czyżby to były.. strony w kolorze sierpniowego słońca? TAAK! Żółte kartki, żółte ilustracje, żółte linie i żółte odnośniki! Choćby pozycja dotyczyła plewienia ogródków działkowych, przez pierwsze 10 minut, mój mózg pochłania jedynie ten niebiański odcień. Akurat wystarczy, by dojść do kasy i wyciągnąć portfel.
A teraz, wracając do rzeczywistości (niekoniecznie w 100% żółtej, niestety :c).. Wydanie prezentuje się naprawdę bardzo porządnie i oryginalnie. I z przodu i z tyłu i z boku. (Nie mówiąc o środku :D). Biały grzbiet zdobiony złotymi rysunkami wygięty jest w delikatny łuk, dzięki czemu jeszcze przyjemniej trzyma się go w łapkach. Ponadto, okładka nazwana na stronie Empika mianem zintegrowanej (choć ja bym nazwała ją po prostu okładką), nie jest ani twarda, ani miękka! (A to ci odkrycie!). Zawzięci, co prawda, mogliby złamać ją na pół, ale do pewnego kąta pozostaje elastyczna. Można wyyginaać ^^

Pomysł: Wiem, że ta książka skierowana jest do dzieci. Tak, zdaję sobie z tego sprawę. I wydaje mi się, że właśnie dlatego po nią sięgnęłam. Przez długi czas zastanawiałam się nad kupnem. Chciałam przekonać samą siebie recenzjami znalezionymi w Internecie, ale wszystkie, co do jednej, wyłącznie chwaliły ją pod względem skarbnicy wiedzy dla najmłodszych. Nie zależało mi na zmarnowaniu 30zł na kupowania elementarza o zwierzątkach. Dlatego UWAGA! W mojej opinii, ta książka nie jest WYŁĄCZNIE dla dzieci. Ba! Wydaje mi się, że skierowana jest raczej do starszych - głównie ze względu na wiele pojęć nie do końca zrozumiałych dla niegimnazjalistów (dopiero na tym etapie pojawiają się oddzielnie fizyka, chemia etc.). Ale co kto woli, milusińscy też skorzystają. (Milusińskimi nazywa się dzieci czy zwierzęta? o:).
Jeśli chodzi o pomysł.. tekst podzielony jest na tematyczne rozdziały: każdy dotyczy zagadnień z innego działu, ale wzajemnie się łączących. Można je czytać wybierając dowolne bądź lecąc po kolei, aczkolwiek polecam ten drugi sposób. Główne założenie autora to przede wszystkim przedstawienie nauki w prosty, zrozumiały sposób, a zarazem ukazanie jak wszechogarniająca ona jest. I powiem szczerze: naprawdę mu się to udało.

Bohaterowie Rozdziały: Stricte postaci tutaj nie ma. Ale korzystając z istniejącego już akapitu, napomnę dwa słowa o podziale rozdziałów. Części jest czternaście, wszystkie składają się z następujących elementów: tekst główny (białe strony), 6 stron ciekawostek (żółte strony), dwustronnicowy dialog Profesora z Zuzią i Jankiem (czyli jeszcze prostsza forma nawiązania do tematyki rozdziału) oraz doświadczenia, których nie wykonywałam, ale dla tym bliżej zainteresowanym, z pewnością pozwolą na idealne zrozumienie zachodzących we wszechświecie zjawisk. (Co się oszukujemy, to już jest dla dzieci :|). Wszystko opatrzone jest najróżniejszymi ilustracjami, rysunkami, przekrojami, mapami i innymi materiałami infograficznymi, które ogląda się z ogromnym zaciekawieniem - zwłaszcza te szkicowane specjalnie na potrzeby treści.

Fabuła: Tak, fabuły też nie ma. (Co to w ogóle za książka? :c). ALE.. są litery! I zdania! Full wypas w całej okazałości. A te zdania przekazują najróżniejsze wiadomości: od widzenia kolorów, słyszenia dźwięków, odczuwania temperatury poprzez fizyczne gotowanie, sprzątanie aż do kosmosu i życia astronautów.W moim odczuciu, każdy temat, mimo naprawdę wielu informacji, pisany był lekko, przystępnie. Najistotniejsze rzeczy powtarzane kilkakrotnie, by czytelnik jeszcze lepiej przyswoił sobie to, co trzeba. Pozycję czyta się jak dobrą powieść: ciągły druk, do późna w nocy. Ja starałam się jednak dzielić sobie rozdziały na każdy dzień, aby całość tekstu nie przeleciała mi między uszami i zniknęła jeszcze przed zakończeniem lektury. W ten sposób wiele z niego wyniosłam i czuję się zadowolona. Najprzyjemniej czytało się ten tekst z białych stron. Ciekawostki.. niektóre.. nieco mnie nużyły. Po prostu nie wszystkie dotykały zagadnień, którymi byłabym zainteresowana. Ale to szczególik, jedynie potwierdzający ogromny plus: każdy znajdzie coś dla siebie.

Do końca: Przepraszam za nieco chaotyczną opinię, ale trudno jest opisać książkę, niemającą w sumie w sobie wiele z książki. Taka prawda. Aby zgrabnie zwieńczyć post powiem tak: nie wszyscy będą zadowoleni. Są ludzie, którzy zaczytują się obyczajówkach, samoczytających się, lżejszych od kolibrzego piórka. I  rozumiem. Mimo to, uważam, że Tomasz Rożek wykonał kawał dobrej roboty, z którym warto się zapoznać i docenić. Pozycja sprawdzi się również idealnie dla tych nie do końca łapiących tajniki fizyki bądź biologii. Po lekturze wiele klapek Wam się otworzy, w głowie rozjaśni, a i piątek do dziennika uzbiera. Pomijając fakt, iż to ogromna przyjemność móc poznawać otaczający nas świat, próbować rozumieć mechanizmy jakie nim kierują, a jednocześnie spędzać czas przy tej intrygującej książce. Jednym słowem: lubię to!






(Tak przyjemnie robiło się jej zdjęcia, że teraz muszę upychać po kątach :c)

Co sądzicie o tej pozycji? Przeczytalibyście? A może znacie inne tego typu książki?